Blog Romualda Szeremietiewa

Wpis

sobota, 07 lipca 2007

Szósta rocznica - czy to egoizm?

Dziś (7 lipca 2007) minęło sześć lat od ogłoszenia artykułu „Kasjer z MON” w „Rzeczpospolitej”, który zdetonował aferę korupcyjną, twierdzono największą w historii MON i spowodował koniec mojej kariery politycznej. Jako oskarżony o korupcję do dziś nie mogę doczekać się wyroku. Czy to egoizm, że wspominam o tamtej „starej” sprawie? Dziś słuchałem „Trójki”. W dyskusji brali m.in. udział Czarnecki, Komorowski, Brudziński (PiS), Szmajdziński. W pewnym momencie podniesiono sprawę aresztowania szefów Centralnego Ośrodka Sportu i ewentualnej odpowiedzialności przełożonego aresztowanych min. Sportu. Komorowski stanowczym głosem oświadczył, że minister ze względów honorowych powinien podać się do dymisji. Na to Czarnecki wspomniał, że sam Komorowski nie podał się do dymisji, gdy w 2001 r. UOP „chwytał” na Bałtyku doradcę ministra ON Zbigniewa Farmusa. Komorowski odparł, że to on złapał Farmusa, a więc zarzut Czarneckiego jest nietrafiony. Z ciekawością odnotowałem to oświadczenie Bronka. Kiedy go bowiem po zatrzymaniu Farmusa (lipiec 2001) zapytałem dlaczego coś takiego zrobił, on odparł: „przysięgam na głowy moich dzieci, że nie miałem z tym wszystkim nic wspólnego”. Gdy prasa doniosła, że samochód potracił syna Komorowskiego, który w ciężkim stanie znalazł się w szpitalu, przypomniałem sobie tamte słowa Komorowskiego. Teraz dowiedziałem się na antenie, że miał on „coś wspólnego” z aresztowaniem Farmusa. Jednak nie tym przy okazji mojej „rocznicy” chcę przypomnieć. Otóż uczestnicy dyskusji w „Trójce” nie wspomnieli, że sąd UNIEWINNIŁ Farmusa od zarzutów łapownictwa, a taki przecież był powód jego zatrzymania. Można twierdzić, że w momencie zatrzymania Komorowski mógł wierzyć WSI i w dobrej wierze nakazał te działania. Jednak pamiętam też wypowiedź min. Komorowskiego, który zapytany przez dziennikarza, co będzie, jeżeli ta korupcja okaże się nieprawdą odparł – „zapłacę za to moją karierą polityczną”. Jak wiadomo nasz polityczny „katon” mimo uniewinnienia Farmusa ma się świetnie i nawet innych poucza czym jest honor. Może więc nie tylko egoizm kieruje mną, gdy piszę ten tekścik?

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
romualdszeremietiew
Czas publikacji:
sobota, 07 lipca 2007 12:17

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość janos napisał(a) z chello062179022213.chello.pl komentarz datowany na 2007/07/07 15:46:56:

    Trafiłem na Pana blog tak po nitce do kłębka, bodaj poczynając od lektury bloga Jacka Łęskiego ( na temat Berolda Kittla, pana d o b r e g o znajomego). Któryś z jego dyskutantów przypomniał tą okropną sprawę. Czy Pański przypadek uzyskał jakieś naświetlenie w momencie likwidacji WSI - mam na myśli raport Macierewicza?
    I pomyśleć, że są tacy, którzy widzą Komorowskiego jako przyszłego prezydenta Polski...
    Zyczę Panu ,by doczekał Pan sprawiedliwości !

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2007/07/07 18:47:07:

    Dziekuję za słowo wsparcia.

    W raporcie o WSI nt. mojej sprawy nie było nic. Ba, było stwierdzenie, że gen. Rusak, szef WSI w czasie "mojej afery" jest ok. ???
    Nie wiem więc co o tym mysleć. Może rzeczywiscie jestem złodziejem? Tj. może tak sądzą likwidatorzy WSI?

  • Gość kat napisał(a) z dsl141.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2007/07/08 16:42:16:

    KOMOROWSKI na PREZYDENTA ?
    Mnie i moich kolegów aż zatkało.Karierowicz i szuja to doskonały kandydat do przesłuchania w CBA i prokuraturze aniżeli kandydat na tak wysoki urząd państowy.Pytamy w której partii jeszcze nie był ten moralista telewizyjny.Przypominamy za onet. pl wiadomości z dnia04.07.2007-Afery w szpitalu MON,że już dwóch oficerów od byłego ministra ON- B. Komorowskiego, w tym jeden generał- Roman K. mają postawione zarzuty za przekręty działkowe w szpitalu MON przy ul.szaserów.Szczegółowe dane przedstawiono w artykule Piotra Nisztora-Klinika pod specjalnym nadzorem- onet pl wiadomości z dnia 07.03.2007r. Rola ministra B.Komorowskiego w rozkradaniu majątku publicznego na przkładzie tegoż szpitala jest kryminogenna i haniebna.Ten sam autor szerzej przedstawił to zagadnienie w artykule- Ministrowie obrony prywatnej spółki- z dnia 28.02.2007 r -czytaj w onet.pl wiadomości.Warto poznać trochę prawdy o Komorowskim, nauczycielu historii w jednej ze szkól seminaryjnych. Może wtedy był on moralnie czysty i nie hałtużył z koleśiami w prywatyzacji majątku narodowego.

  • julev napisał(a) komentarz datowany na 2007/07/10 17:36:20:

    Panie Romualdzie. Przypomniał Pan na czasie niektórym politykom, że pomówienie jest doskonałym sposobem na pozbycie się konkurentów lub przeciwników politycznych. Jak słusznie wszyscy zauważają, dzisiaj już nikogo nie interesuje wyrok uniewinniający Farmusa, który słusznie zrobił opuszczając kraj, w którym zgodność przepisów prawa z życzeniami polityków w żadnym miejscu nie pokrywa się. Na co miał czekać po dwóch latach spędzonych w więzieniu. Słusznie obawiał się, że gdyby Np. proponowany coraz głośniej przez platformę Broneczek został prezydentem, to wyrok zapewne dla dobra sprawy zapadł by surowy i nikt by Farmusa z kozy nie wyciągnął.
    Jeszcze raz się okazało, że zdanie Broneczka jest podobne do wiatru na pustyni. Widać również, że chęć budowania sobie zasług za wszelką cenę pozbawiło go pamięci o wydarzeniach z przed sześciu lat, do czego zwłaszcza obecnie nie przykłada uwagi. Wówczas nie było wygodne przyznać się do kierowania bezprawnym działaniem, a dzisiaj to samo wydarzenie ma pomóc w kampanii wyborczej, do której wyraźnie przymierza się.
    Dzisiaj z tego zdarzenia z przed sześciu laty wnioski powinien wyciągnąć Lepper, dla którego czas oczyszczania się z zarzutów dopiero się zaczął.
    Zapewne dobrze byłoby, gdyby jakaś gazeta chciała upublicznić to zachowanie Komorowskiego. To już nie jest prywatne zdanie Komorowskiego.
    Warto przy okazji zauważyć, że obecność Komorowskiego w TV Zn użyła się nam na dobre. Coraz częściej ciągnie się smrodek związany z rozdzielaniem dóbr państwowych. Czas najwyższy, aby pokazać tego byłego nauczyciela historii, którego jakieś niewidzialne ręce ciągle trzymają na powierzchni, a on sam jedynie potrafi, jako tako obracać językiem.
    W tym miejscu należałoby też zapytać, kto zrobił z Romana K generałem, ponieważ w przeszłości niejaki Roman K, miał za podobne sprawy postawione zarzuty, z których po 3 latach udało mu się wywinąć. To chyba nie tylko zbieżność nazwisk.To jest niestety ten sam człowiek. Zasięg wdzięczności nie ma granic, o czy zapewne B. Komorowski doskonale wiedział.

  • Gość wiarus napisał(a) z dra137.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2007/07/10 20:58:24:

    GENERAL ROMAN K.
    Znany oszust umoczony w afery budowlane w Wojksu, tej na Bemowie i na Ostroroga za rządów ministra ON- Onyszkiewicza i Komorowskiego. Przez tych samych polityków ochraniany podczas malwersacji działkami budowlanymi w szpitalu MON na ulicy szaserów w Warszawie. W dowód wdzieczności awansowany do generała przez Bronka z Komorowskich. Dookoła sami kolesie.Tylko CBA po rządami PiS na czele z Jarosławem Kczyńskim rozwali to bagno wkrótce.

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2007/07/11 17:44:39:

    Nt. wypowiedzi "zapłacę karierą" Bronisław był przed rokiem indagowany przez dziennikarkę z "Tyg. Solid.". Wyparł się tego. Twierdził, że nic takiego nie mówił. Ja jednak dobrze pamiętam tę jego wypowiedź w jakimś dzienniku TV - ktoś dociekliwy mógłby przejrzeć dzienniki z tamtych "gorących" dni lipca 2001 i tę wypowiedź marszałka Bronisława odnaleźć.

  • Gość napisał(a) z nat-6.autocom.pl komentarz datowany na 2007/07/13 14:43:25:

    Ja odbiegnę od tematu i mam pytania do bieżącej sytuacji.

    biznes.onet.pl/0,1571053,wiadomosci.html

    Czy te polskie czołgi rzeczywiście takie złe? Czy kontrakt wynegocjowany przez SLD został kiedykolwiek zmieniony, i choćby w zbliżeniu wygląda tak jak na początku negocjował to Pan, Panie Romualdzie?

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2007/07/13 18:25:37:

    Problem do rozwiązania – wkrótce będzie aktualny – to nowy czołg dla WP. Dlatego chciałem nawiązać współpracę z niemieckim przemysłem pancernym. To był najważniejszy fragment moich rozmów z Niemcami. Przyjmowanie „Leo” tylko wtedy miało sens – wchodzimy wraz z Niemcami w inną „filozofię” sprzętu. Odchodzimy od wschodniej (czołgi „T”) i wchodzimy w zachodnią (czołgi „Leo”). Osiągnięcie tego celu było i jest możliwe jeżeli istnieją polskie fabryki i biura konstrukcyjne sprzętu pancernego. Obecny MON (PiS) postępuje nie wiem czemu tak jak MON (SLD) – wziąć czołgi niemieckie nie martwiąc się o resztę, czyli o nasz przemysł. Zacytuję dwie opinie w tej sprawie:
    1.
    „Stanisław Głowacki o perspektywie zakupu kolejnej partii leopardów nie może mówić bez emocji. Według wyliczeń związkowych ekspertów utrzymanie sprawności ponad setki niemieckich czołgów przejętych na początku dekady kosztuje kilkadziesiąt milionów euro. Nieprzemyślana decyzja poprzednich rządów przekreśliła też nadzieje na zamówienia MON i rozwój rodzimych konstrukcji - wyliczają jej oponenci. Ich zdaniem nawet wojskowi przyznają, że czołgi mogą wzmocnić nasze siły pancerne, ale po modernizacji i dostosowaniu do polskich wymagań. To podniesie ich cenę z 200 - 300 tys. euro nawet do miliona euro za sztukę. - Kupujemy stare leopardy wymagające pilnie kosztownej modernizacji, a nie zadbaliśmy o wynegocjowanie umowy gospodarczej. Nikt nie myśli, że przerwanie zamówień w ZM w Gliwicach to uderzenie w zakłady, które w ramach kooperacji dostarczają części - protestuje Zdzisław Goliszewski, przewodniczący "S" w Łabędach. Największe z nich, jak PZL Wola, dostarczają silniki, gdyński Radmor - radiostacje, Zakłady Mechaniczne Tarnów elementy uzbrojenia, warszawskie Przemysłowe Centrum Optyki - systemy kierowania ogniem i obrony przed atakiem.”
    2.
    „Jednak obok chłodnej kalkulacji ważni są również ludzie. Przy produkcji twardych zaangażowanych jest 200 polskich firm. Ich istnienie uzależnione jest od zamówień. Te w branży zbrojeniowej składają rządy. Gdy jakieś państwo odmawia kupowania produktów własnej branży zbrojeniowej, skazuje ją na powolną śmierć. Niemcy doskonale to rozumieją. Zamiast złomować stare czołgi, lepiej je oddać, jak przed pięcioma laty, za darmo Polakom i pobierać opłaty za serwisowanie i naprawy. W ten sposób ludzie będą przynajmniej mieli pracę. Kolejne setki wycofanych z użytku czołgów można już sprzedawać, podnosząc cenę, bo użytkownik przyzwyczajony do marki jest łatwiejszy do przekonania niż ten, który nigdy jej nie używał. Polskim politykom, jak widać, tego sprytu od lat brakuje.
    A co z argumentem, że polskie czołgi są nieco gorsze od leopardów? To najlepszy powód, by poczekać z zakupem i spróbować ulepszyć je tak, by dorównały niemieckiej technologii. Bo sens ma tylko równanie się do najlepszych. Potęga japońskich, a następnie koreańskich koncernów elektronicznych i motoryzacyjnych powstała właśnie dzięki nieustannemu podglądaniu konkurencji i poszukiwaniu sposobów na ulepszenie własnych produktów. Dziś o FSO nikt na świecie nie pamięta, a auta z logo Kia czy Hyundai można spotkać na każdym kontynencie. O twardym nikt też nie będzie pamiętał. Nawet polscy mechanicy, którzy przez najbliższe kilkadziesiąt lat będą reperowali niemieckie czołgi.”

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny