Blog Romualda Szeremietiewa

Wpis

wtorek, 18 sierpnia 2009

POSZLI NASI W BÓJ BEZ BRONI

Dowódca Wojsk Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak powiedział sporo gorzkich słów o stanie wojska i MON na pogrzebie polskiego oficera zabitego w Afganistanie. Minister obrony jest wyraźnie zgorszony tym wystąpieniem i twierdzi, że dowódca zakwestionował „świętą” w demokracji zasadę cywilnej kontroli nad wojskiem. W dyskusjach medialnych wypowiadają się różne osoby stwierdzające, że generał zapewne ma rację, ale skoro pozwolił sobie na publiczna wypowiedź, to dlatego musi być odwołany ze stanowiska - bo cywilna kontrola! Generał, dobry żołnierz, traktujący poważnie swoje obowiązki oświadczył, że oddaje się do dyspozycji prezydenta. A kancelaria prezydencka informuje, że czeka na wniosek ministra obrony odwołujący generała ze stanowiska. Zgodnie ze znanym powiedzeniem należy ściąć głowę posłańca przynoszącego złe wieści.

W historii Polski zdarzały się sytuacje, gdy nasi żołnierze bez odpowiedniego uzbrojenia musieli podejmować walkę z wrogiem. Braki w wyposażeniu często nadrabiano ofiarnością i krwią żołnierską, bohaterstwem na polach bitewnych. Czytamy w wierszu „Sygnał” Wincentego Pola, poety i odznaczonego orderem wojennym Virtuti Militari żołnierza powstania listopadowego 1830 r.:

Obok Orła znak Pogoni,

Poszli nasi w bój bez broni.”

Zbliża się kolejna rocznica września 1939 r. Wtedy mimo wysiłku państwa w dziedzinie przygotowań obronnych Wojsko Polskie nie było w stanie obronić niepodległości. Jeden z dowódców wrześniowych gen. Tadeusz Kutrzeba stwierdził, że w 1939 r. wojsko dostało niewykonalny rozkaz obrony kraju.

 

A więc braki w wyposażeniu zdarzały się polskiemu wojsku wiele razy. Czy w ten „tradycyjny” niejako sposób możemy też potraktować marne uzbrojenie kontyngentu polskiego w Afganistanie? Jednak nie. Czym innym jest bowiem wymuszona obrona własnego kraju w razie agresji, a czym innym udział z wyboru w operacji zbrojnej poza krajem. W tym drugim przypadku istnieje bezwzględny obowiązek właściwego wyekwipowania żołnierzy. Jeśli państwa na to nie stać, to wojska nie wolno wysyłaćw bój bez broni”.

 

Konstytucja RP stanowi: „Siły Zbrojne RP służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic.” (art. 26). A to oznacza, że władze państwowe winny zadbać, aby wojsko było w stanie to zadanie wykonać. Państwo polskie powinno stworzyć zdolną do obrony odpowiednią liczebnie, wyszkoloną i uzbrojoną armię.

Trzeba więc żołnierzy wyszkolić przed akcję, a nie opowiadać, że będą się oni szkolić po wysłaniu do Iraku/Afganistanu. Trzeba żołnierzy odpowiednio zabezpieczyć - wyposażenie i broń; nasze wojsko jest przygotowane do działań na europejskim teatrze działań wojennych, Afganistan to inna strefa klimatyczna. Żołnierze muszą mieć na takiej misji zbrojnej pojazdy odporne na tzw. improwizowane ładunki wybuchowe. Dano im wozy lekko opancerzone, a KTO „Rosomak” trzeba było dodatkowo opancerzać. Muszą mieć odpowiednią osłonę (wywiad i lotnicze środki rozpoznania – bezpilotowce). Każda akcja musi też mieć wsparcie z powietrza (samoloty, uzbrojone śmigłowce) z zachowaniem reguł sieciocentrycznego pola walki.

Tego wszystkiego najwyraźniej zabrakło. Oddział w sile plutonu miał zademonstrować „pokaz siły”. Został zaatakowany przez przeważające ugrupowanie partyzanckie. Trudno przyjąć, że tych napastników nie udałoby się wcześniej rozpoznać, gdyby takie rozpoznanie było. Wsparcie z powietrza przyszło po godzinie walki, gdy nasi ponieśli straty w zabitych i rannych. Precyzja uderzeń z powietrza nie była zdaje się zbyt wielka. Musiała szwankować łączność z lotnikami. Do tego ciało zabitego oficera zostawione na polu walki, później z trudem odszukano – a więc żołnierze nie mieli indywidualnych sygnalizatorów informujących, gdzie się znajdują.

Trudno mi przyjąć, że o tych brakach nie wiedzieli polscy dowódcy wysyłając żołnierzy na wojnę. Wydaje się, że to gen. Skrzypczak ma rację, a nie jego krytycy.

Wypada jednak kilka słów powiedzieć o tych nieszczęsnych „biurokratach” co potrzebnego sprzętu nie potrafią na czas kupić. Jak mogliśmy kilka razy usłyszeć z ust ministra obrony i innych prominentnych członków rządu Polska obecnie nie prowadzi wojny. A skoro tak, to trzeba w zakupach stosować wolne „pokojowe” procedury. A do tego paraliżuje urzędników MON strach przed oskarżeniami o korupcję, jeśli podejmą jakieś działania na skróty.

W Afganistanie uczestniczymy w działaniach wojennych. Konstytucja RP stwierdza, że możemy prowadzić wojnę tylko w razie agresji na nasz kraj - nie możemy na kogoś napaść. Jednak możemy prowadzić działania wojenne „gdy z umowy międzynarodowej wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przeciwko agresji” (art. 229). Czy taki przypadek zachodzi w Afganistanie?

Czy można przyjąć właściwą dla tej sytuacji kwalifikację prawną i zastosować procedury zaopatrzenia wojska działającego w warunkach wojennych?

 

A wracając do generała Skrzypczaka. Czy w państwie demokratycznym dowódca wysokiego szczebla powinien trzymać buzię na kłódkę i nie ma prawa wytykać błędów i zaniedbań?

Przed laty w Szwecji, która wprawdzie nie jest w NATO, ale jest niewątpliwie państwem demokratycznym, najwyższy wojskowy skrytykował ministra obrony. Szef rządu powołał komisję dla zbadania zarzutów. Komisja przyznała, że generał miał rację. I premier ministra odwołał. 

W mojej ulubionej inaczej „Rzepie” (18.08.2009.) red. Piotr Semka zbeształ generała Skrzypczaka za „anarchizowanie wojska” i kończy swoje oskarżenia zdaniem: „Ktoś musi w końcu wyjaśnić generałowi, że to on posunął się za daleko.” Może jeszcze ten „ktoś” wyjaśni pani Natalii Ambrozińskiej, dlaczego zginął jej mąż.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
romualdszeremietiew
Czas publikacji:
wtorek, 18 sierpnia 2009 17:05

Polecane wpisy

  • Proces z truchłem

    Dawno temu w lipcu 2001 roku, w dzienniku „Rzeczpospolita” na pierwszej stronie ukazał się wielki tytuł „Kasjer z MON” oraz moje zdjęcie

  • Łyżka dziegciu

    W książce "Resortowe dzieci" znalazłam na str. 241 coś takiego: "Bardzo ciekawie wyglądała również lista posiadaczy akcji A Polskiej Korporacji Handlowej. Znal

  • Bóg się rodzi, moc truchleje ....

    Życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenie. Niech Jezus Chrystus przychodząc na świat przyniesie nam -zgodę i wzajemne zrozumienie, - mądre wybory w wielkich i mał

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość rekrut napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/18 18:37:20:

    No i co wy na to oficerowie i generałowie Wojska Polskiego.. Czy nie uważacie , że generał Skrzypczak zasłużył na najwyzsze uznanie albowiem walnął prosto w betonową zasłonę MON-u, którą tak mozolnie od dawna tworzą różne Piętasy i Stachowiaki zaś minister Klich nie panuje nad cywilnym kierowaniem resortem Obrony Narodowej.Zaś tam w Afganistanie jest wojna, na której wysyła się młodzież wojskową z Polski bez odpowiedniego przygotowania i zabezpieczenia.Czy ci salonowi generałowie i inni cywile psedoznawcy wojskowości z MON-u mogą dalej kierować resortem obrony, bez żadnych konsekwecji.Wsłuchajcie się w głos młodziezy, która stanęła murem za generałem Skrzypczakiem.

  • Gość Polak napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2009/08/19 12:20:13:

    Przez te misje zagraniczne które nie maja nic wspólnego ze sprawą polską Wojsko Polskie jest niestety tylko zakładem pracy dla najemników.

  • Gość Grzegorz napisał(a) z *.ssp.dialog.net.pl komentarz datowany na 2009/08/19 12:42:16:

    Abstrachując od wyposażenia naszych żołnierzy, wojna w Afganistanie nie jest do wygrania. Zrozumiałem to już dość dawno, kiedy zobaczyłem zdjęcia lotnicze tego kraju, a szczególnie góry. To jest teren, na którym przeżyje tylko skorpion i Afgańczyk. Nie dziwota, że w całej historii Afganistanu, nikomu nie udało się go podbić. Chyba w zeszłym roku, jeden z amerykańskich uniwersytetów ogłosił wyniki pracy, analizującej tzw. konflikty asymetryczne. Po naszemu mówiąc, walkę Dawida z Goliatem. Przeanalizowano ponad 140 konfliktów od czasu II Wojny Światowej, w których jedna ze stron miała przygniatającą przewagę militarną i ekonomiczną. Tylko w 30% przypadków, kraje o zdecydowanej przewadze zwyciężyły. Z analiz tych wynikało, że szanse na zwycięstwo w Afganistanie wynoszą poniżej 10%. Dziś już gołym okiem widać, że przegramy razem z naszym wielkim sojusznikiem. Nie wiem czy są z tego jakieś wyraźne korzyści poza poklepywaniem po plecach naszych ministrów. Widoczną korzyścią na pewno jest to, że wojsko uczy się walczyć w realnych warunkach a nie tylko "dostarczać wodę". Każda nauka kosztuje, ale jak widać po ostatnim zdarzeniu, niektóre koszty są nieuzasadnione.

    Co zaś do generała Skrzypczaka, to wykazał się on większą odwagą niż się wydaje. W czasie toczącej się wojny w Afganistanie, generał raczej niewiele ryzykuje. A ujmując się za swoimi żołnierzami (bo tak należy odbierać upominanie się o należyte uzbrojenie) miał właściwie pewność, że zostanie odwołany. Szkoda, że nie istnieje żadne odznaczenie za odwagę cywilną, bo mu się należy.

  • Gość napisał(a) z *.dyn.optonline.net komentarz datowany na 2009/08/19 23:17:10:

    Minister powinien podac sie do dymisji, bo jest niekompetetny i naraza wlasne Sily Zbrojne. Szkoda, ze dobrzy generalowie takim podlegaja. Cale szczescie, ze Osrodek Prezydencki zareagowal dobrze i wsparl generala Skrzypczaka. Istota Wodza jest trafne przewidywanie, nie sa znane przewidywania ministra Klicha poza psychaitrycznymi, natomiast calosc przewidywal trafnie Szeremietiew, bo zna sie na wojsku i na sluzbie Polsce, tylko ze ciagle Polska rzadzi niemoc i najlepsi nie sa wykorzystywani dla sluzby publicznej.
    Kresowiak

  • Gość Potraktowany napisał(a) z *.tampfl.dsl-w.verizon.net komentarz datowany na 2009/08/20 03:17:32:

    Dziekuje Panu Szeremietiewowi za zajecie stanowiska i trafne przedstawienie calej sprawy. W Afganistanie jestesmy juz jakis czas. Mamy ministra Sikorskiego, ktory ma duze doswiadczenie z walki tamze, nawet jako korespondent to widzial i slyszal wiele. Podane tutaj przez Grzegorza informacje sa znane tym co chca sie orientowac we wspolczensych sprawach wojskowych. Szkoda jednak, ze nie siegaja po takie materialy ludzie odpowiedzialni za podejmowanie decyzji w Polsce. Smutne. Rozwalnie Ojczyzny trwa, a mowi sie o roznego rodzaju wzrostach, chyba jedynie w ilosci klamstw i robienia zamieszania. Podzielam opinie, ze bylo to wielkie poczucie obowiazku zolnierza dowodcy, i odwaga na jaka stac jedynie patriotow.

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/20 08:25:42:

    sprawa Afganistanu.
    Stabilizacja w Afganistanie jest zadaniem b. trudnym. Rejon ten chyba b. rzadko jeśli w ogóle bywa stabilny. Po ataku na USA (wrzesień 2001) Amerykanie niejako zostali zmuszeni do uderzenia na Afganistan z racji rządzących w nim talibów, którzy stworzyli bazy bin Ladena. Początkowo jednak wygladało to dość dobrze bo po ich/naszej stronie stanęli także Afgańczycy z północy (Massud). Wtedy jednak trzeba było wprowadzić masę wojska, opanować teren, sparaliżować opór i osłonić proces stabilizacji pro-zachodnich władz afgańskich.
    Niestety, Amerykanie i sojusznicy, w tym Polska, nie zdobyli się na taki wielki wysiłek wojskowy (pamiętajmy Sowieci mieli 130 tys. dość "bezkompromisowego" wojska i też nie dali rady). Mówiłem: operacja zbrojna jako sposób - ok. No to na dzień dobry 500 tys. wojska i po pół roku nowy rząd afgański będzie stawał na nogi. Posłano coś 30 tys., ta liczba stopniowo rośnie, domagają się dowódcy, bo nie dają rady partyzantom. Koszty są coraz większe, a zwycięstwo oddala się.
    Teraz nasz udział. USA są naszym strategicznym partnerem, dobrze o tym wiemy. Mam jednak wrażenie, że nie do końca to wiedza Amerykanie. Jesteśmy słabi militarnie i zadaniem nr 1 jest zbudowanie własnej w miarę nowoczesnej armii do OBRONY RP. Wniosek: udział i to zbrojny w misji sojuszniczej stsownie do naszych mozliwości. Sojusznicy USA poparli akcję amerykańską na różne sposoby, nie koniecznie wojskowo. W naszym przypadku stawiałbym raczej na działania MSZ niż MON, jesli mamy jakieś mozliwości dyplomatyczne. Tymczasem odnoszę wrażenie, że nasze służby dyplomatyczne śpią, a MON, kiedy tylko gdzieś "trąbka zagra do boju", siada na koń. A że koń raczej taki szkapiasty, to i efekt odpowiedni. Tymczasem używanie wojska, sprawa bardzo poważna, powinno być ostatecznością. W sprawie walki z terroryzmem coraz wyraźniej widać, że środkami wojskowymi, zwłaszcza tak ograniczonymi, wygrać się nie da. Trzeba ruszyć głową i poszukać innych sposobów - minister Sikorski znający Afganistan powinien się tym zająć, a nie minister Klich.

  • jack_ryan napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/20 21:11:51:

    Cywilna kontrola nad wojskiem. Wedle mnie aby coś kontrolować trzeba się na tym znać. Jak skuteczna może być kontrola ze strony ministra wojskowego dyletanta? Czy nie powinno być wymogu posiadania odpowiedniego wykształcenia do bycia ministrem? Dlaczego w czasach gdy słowo"profesjonalizm" odmienia się przez wszystkie przypadki najwyżsi urzędnicy pozostają amatorami?
    W przypadku generała Skrzypczaka politycy nie wahali się skorzystać z argumentu rzekomego zagrożenia cywilnej kontroli - zdziwiło mnie to bardzo bo pokazuje to ich olbrzymi strach przed wojskiem. Czy nie rozumieją że tu idzie gra o ludzkie życie? Zasłanianie się w takiej sytuacji frazesami o cywilnej kontroli uważam za godne najwyższej pogardy.

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/21 09:17:07:

    Pan "jack_ryan"
    Otóż to. Aby coś kontrolować trzeba się na tym znać. Nikt nie zrobi kontrolerem biletów osoby niewidomej, analfabety, a już na pewno nie znajacego zasad pobierania opłat za przejzady. No cóż jaki "profesjonalny" MON, taka i w konsekwencji będzie "profesjonalna" armia. I kto kontroluje cywilną kontrolę? Panowie politycy, "ponad podziałami", chcieli udzielić "reprymendy" Dowódcy WLąd. niczym jakiemuś psocącemu sztubakowi. Nie udało się, "sztubak" nie dał sobą pomiatac. Czołem panie generale Skrzypczak!

  • Gość proletariusz napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/21 13:56:50:

    To może oznaczać, że jeśli w skład sejmu nie wejdą posłowie posiadający wykształcenie militarne to nie będzie właściwej kontroli nad armią? Bzdura! Panie Romualdzie, wystarczy określić bezwzględną i surową odpowiedzialnośc za podejmowane decyzje. Chcesz być w komisji obrony narodowej, proszę bardzo ale podpisujesz się pod decyzjami i bierzesz pełną odpowiedzialność za to. Gdy będzięmy ścinać głowę przewodniczącemu tej komisji to członkom też - i nie ma znaczenia czy miałeś odrębne zdanie. Nikt nikomu nie nakazuje zajmować lukratywnych stanowisk. Pan generał nie powinien wysyłać na front żołnierzy, wiedząc że ich uzbrojenie jest niedostateczne a nasz wywiad nie istniejący. Pan generał z racji pełnionej funkcjie, z tytułu tzw. nadzoru, odpowiada za tą wstrząsającą śmierć. To co zrobił to jedynie próba zwolnienia się z tej odpowiedzialności. Zupełnie odrębną rzeczą jest bajzel panujący w MONie. Niestety w tej instytucji również stosowana jest zasada braku personalnej odpowiedzialności za decyzje. Polecenia przełożeni potrafią wydawać przez telefon komórkowy (wypadek Iskry) co w warunkach "pokojowych" jest zupełnie nieuzasadnione. Nawiązując teraz do Pana sytuacji, dziś komuś powinni "ściąć głowę" za cała tą szopkę z oskarżeniami o korupcję. Dopiero wtedy osoby decyzyjne zaczną się zastanawiać nad tym o czym decydują. W przeciwnym wypadku minie 100 lat zanim cokolwiek się zmieni. Tymczasem człowiek, który podjął błędną decyzję personalną dziś zajmuje jedno z najwyższych stanowisk w Polsce. Ludzie którzy uknuli cały ten spisek powinni po prostu siedzeć - wtedy ich następcy zaczną się zastanawiać czy warto podejmować działania pozaprawne, a jesli wykonują polecenie przełożonego to w naturalnej kolei rzeczy żądają polecenia pisemnego. Nasze socjalistyczne mózgi nawet nie dopuszczają myśli aby zażądać od szefa polecenia na piśmie - choćby odręcznego. Socjalostyczne mózgi szefów takie żądanie natychmiast postrzegają jak potencjalną niesubordynację. W wojsku niby wszystko odbywa się zgodnie z rozporządzeniami, ale w rzeczywistość jest inna, i o tej rzeczywistośći doskonale wiedzą ci wydający rozporządzenia. Zacznijmy pociągać do pełnej odpowiedzialności za wydawanie tych rozporządzeń - chętnych do ich wydawania będzie znacznie mniej i jest szansa że będą to ludzie kompetentni.

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/21 18:17:13:

    Pan "proletariusz"
    Zgadzam się co do meritum Pańskiej wypowiedzi. Koryguję sprawę tego militarnego wykształcenia posłów, etc. Oczywiście poseł nie musi być wojskowym ekspertem by zasiadać w komisji obrony i sprawować kontrolę cywilną. Powinien jednak posiadać umiejętność czerpania z wiedzy ekspertów (mają w sejmie na to pieniądze) i kierując się zdrowym rozsądkiem postępować. Czym innym jednak jest obsada stanowiska szefa MON. Tu dobre chęci nie wystarczą. Trzeba podejmować decyzje, A NIE DYWAGOWAĆ co się będzie robić. Przy czym sądzę, że gdyby min. Klich przyznał rację generałowi i zadeklarował, że podejmie kroki naprawcze, a generał ze swej strony przyznał, że forma jego wypowiedzi była niefortunna, to ... byłoby po aferze.
    Tymczasem Klich zaczął się chwalić, że Skrzypczak się pokajał. No a panowie minister i prezydent postanowili udzielić mu "reprymendy". Otóż w wojsku nie karci się przy podwładnych, to narusza autorytet dowódcy. A czym byłaby ta "reprymenda"?
    Nic więc dziwnego, że generał nie mógł pozwolić na coś takiego. Rzeczywiście jest człowiekiem honorowym, czego zdaje się karcący go nie rozumieją.
    Ponadto - z informacji, które do mnie docierają, to w sprawie śmierci kapitana Ambrozińskiego są rzeczy, które naprawdę szokują. Nie mam jeszcze potwierdzenia (jak dotąd jedno źródło, jednak solidne). W każdym razie, jeśli to co wiem jest prawdą, to generał zareagował ŁAGODNIE.

  • Gość kombai napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/21 22:02:12:

    Panie Szeremietiew ma Pan absolutną rację. Pan po prostu zna się na Wojsku i Pan ma odpowiednie przygotowanie fachowe, merytoryczne w przeciwieństwie do aż żal nazywać pajaca Klicha, któremu po objęciu obowiązku szefa resortu MON dano na wiceministra skompromitowanego procesem karnym generała Czerwińskiego a następnie drugiego hamulcowego z zagęszczonego komunistycznego betonu generała Piętasa. Pewnie sądzono ,że nie kto inny tylko te relikty komunistyczne będą trzymały kadrę krótko, jak wożnica konia za uzdę. Wynik tych kardowych posunięć jest przerażający. Dlatego też były minister J. Szmajdziński, pospolita czerwona miernota komsomolska z PZPR tak ostro zatakował generała Skrzypczaka w obawie przed pęknięciem betonu biurokratycznego w MON-ie. Ale idea generała Skrzypczaka nie pójdzie na marne, bo została wzmocniona w społeczeństwie oddolną krytyką cywilnego kierownictwa MON. Runą wkrótce betonowe mury MON-u, wywalą z hukiem Klicha i zaczną się poszukiwania kandydatów na resort MON-u. Panie Szeremietiew sądzimy,że bez pomocy Pana MON nie odbuduje swojej pozycji.

  • Gość pacyfista napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/22 09:45:29:

    -gen. Tadeusz Kutrzeba stwierdził, że w 1939 r. wojsko dostało niewykonalny rozkaz obrony kraju.

    Chyba tej maksymy nie znają partyzanci i zewnętrzni talibowie w Afganistanie, nie liczę terrorystów zabijających cywilów całkiem bezstronnych dla terroru, zastraszenia ogólnego. Dlaczego też gen Kutrzeba nie posłał tego telegrafem do Finów zagrożonych rzecz jasna od października 1939 tak samo jak my. Pewnie ich dzielny marszałek poddałby się od razu Stalinowi przerażony ryzykiem podjęcia walki z taką potęgą, skoro Polska uległa (z bolszewikami nie walczyć - rozkaz zdrada z 17 września).

    Prawda jest inna, daliśmy ciała w 1939 jako elity kraju, narodu na całej linii! To były błędy w założeniach od samego 1918 roku i coraz większe po 1935, wtedy już nie było czasu na błędne zakupy, plany, założenia. Nie stworzono masowej obrony narodowej, nie powołano w mobilizacji nawet dość żołnierza żeby mieć przewagę, wywiad zawiódł na całej linii, dano się ograć agenturze wpływu w ośrodkach decyzyjnych, które nie miał dany wywiadu, albo były (tego nie wiem) ostatnim ogniwem zdrady - V kolumną, która chyba nadal operuje w polskich rządach i MON, może też i w armii. Przy czym tego odważnego generała bronię, ale co miałby z nim teraz Klich, prezydent zrobić? Nie może być rozprężenia w armii. Odwołanie było konieczne, na szczęście mamy 1800 pułkowników, jest kogo awansować, byle bez uczelni w Moskwie czy USA, czy gdziekolwiek. Lepiej w Polsce po 1989 plus kursy żeby znali specyfikę NATO.

    Zwykły żołnierz robił swoje, a nawet więcej jak ów kapitan w Afganistanie który z Rosamaka czy nawet działa samobieżnego pańskiej konstrukcji powinien szyć do talibów. Ile pocisków 155mm rozwiązałoby sprawę z odpowiednią amunicją? Po co samoloty, czy zwłaszcza śmigłowce tak łatwe do zestrzelenia ich wkm 12mm, a nawet granatnikami przeciwpancernymi z bliskiej odległości.

    Wojsko walczy bez artylerii, choć jeszcze za I RP nasze wojsko nie wyobrażały sobie walki bez niej. Zwłaszcza tego typu. Nasze wojska i miejscowi sojusznicy powinni talibów wręcz zasypać ogniem granatników, moździerzy, podać koordynaty do ciężkiej artylerii 155mm, do samolotów, zażądać ściągnięcia mniejszych kalibrów, np taki Amos na podwoziu Rosomaka, podwójny moździerz 120mm potrafiący przywalić także bezpośrednio, to jest broń na sotnie talibów, a nie działko 30mm w Rosomaku dobre do ostrzelania zbliżającego się samochodu i to raczej nie ciężarówki wyładowanej 20 tonami trotylu, bo jej nie zdoła zatrzymać raczej w "miejscu".

    Tej wojny nie da się wygrać, weszła w fazę ciągłą o zmiennym nasyceniu walkami, trzeba wyszkolić armię miliona afgańców z policją, ich służbami, agenturą w szeregach talibów (niezawodny sposób, acz śmiertelność 99%) wycofać wojska, wciągnąć talibów, partyzantów w politykę pomagając im utworzyć kilka partii politycznych... i po nich w demokracji :) Kraj pokryć bazami z działami 155mm, rozpoznanie samolotami, obserwatorami i walić do nich nawet z 40 km z dużą celnością. Ludność wysiedlać z terenów zagrożonych walkami i tak lepiej będą mieć w miastach.

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/22 15:15:35:

    Pan "pacyfista"
    Nie uciekając od krytyki naszych przygotowań do obrony w 1939 r. proszę jednak zachować umiar. Jak by np. wyglądała obrona Finlandii, gdyby w dwa tygodnie od ataku sowieckeigo, z drugiej strony ruszyła na Finów Szwecja? Takiej zabawy "w dwa ognie" jednak nie miał marsz. Manerheim i o dalatego on nie wykonywał "niewykonalnego" rozkazu, jak to było udziałem gen. Kutrzeby. No i "drobiazg" - mimo uproczywej obrony i znacznych strat po stronie sowieckiej Finalndia musiała ulec: W nocy z 12 na 13 marca 1940 w Moskwie ustalono warunki traktatu pokojowego i podpisano go. Finlandia straciła 35 tys. km² swego terytorium, 430 tys. ludzi utraciło dach nad głową. Ludność scedowanego na rzecz ZSRR terytorium Finlandii, w tym mieszkańcy miasta Viipuri, opuściła przekazane ZSRR tereny, nie chcąc znaleźć się pod władzą sowiecką - ZSRR otrzymał w konsekwencji tereny fińskie bez zamieszkującej jej ludności (12% populacji Finlandii).
    Odbiła to sobie później, idąc z Hitlerem na Stalina, ale utraciła po jego przegranej ponownie i do dziś nie odzyskała. Szczęściem Finów było, że ich kraj nie znajdował się na waznym strategicznie kierunku dla Stalina jak Polska. Stalin szedł na Berlin, a nie na Sztokholm i to chyba była główna gwarancja skuteczności fińskiej obrony.

  • Gość kary napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/22 21:59:54:

    Twarde pytania do ministra Klicha z MON-u postawił wiceminister Szeremietiew w programie Horyzont wyemitowanym w TVN-24 dziś 22.08.2009 r ok.18.15.Włosy stają dęba,gdy dowiedzieliśmy się co te zatwardziałe urzędasy wymyślały w MON-ie w sprawie żołnierzy wysłanych na wojnę do Afganistanu, jak chociażby możliwe wydanie amunicji gumowej zamiast typowej bojowej w feralnym dniu walki z talibami ,kiedy zginął kapitan Wojska Polskiego.Panowie biurokraci z MON-u w Afganistanie jest wojna a wy dranie bawicie się w szachowych żołnierzyków. Tam ginie nasza młodzież. Tam robi się bagno.Kadra coraz bardziej napięta. Generał Skrzypczak odsłania dramat Armii. Przerażony Minister Klich jak pajac opowiada w tym czasie pierdułki.Gdzie zasnęła Sejmowa i Senacka Komisja Obrony.Pan Premier milczy a Pan Prezydent wypoczywa. Ludzie z MON-u bierzcie sie ostro do roboty bo śmierć coraz bardziej zagląda żołnierzom w oczy.

  • Gość Szymon z Katowic napisał(a) z *.c201.msk.pl komentarz datowany na 2009/08/24 10:47:52:

    A mnie się zdaje, że nadchodzą czasy gdy urzędasy z MON-u winne być kontrolowane przez prokuraturę (sądy!) na podstawie zarzutów o zaniechania skutkujące śmiercią naszych żołmierzy w Afganistanie (w Iraku także)!!! W szczególności dotyczy to p. Klicha. Jego akcja publicznego besztania generała, to mimo wszystko mataczenie [Typowe dla miłościwie nam panujących PO-komunistów]. Dobre obyczaje nakazują autoryzowanie wypowiedzi ustnych popełnionych w niewielkim gronie. Takie wypowiedzi, aby uznać je za wiarygodne stanowisko, winne być oficjalnie potwierdzone. Sposób w jaki p. Klich próbował ośmieszyć gen. Skrzypczaka to pomówienia ścigane z mocy k.k. na wniosek pokrzywdzonego!

    Z drugiej strony, skoro ma być cywilna kontrola nad armią, to opinia publiczna musi mieć dostęp do wiarygodnej informacji oraz do rzeczowych opinii ekspertów. Kneblowanie ust oficerom pod pretestem łamania dyscypliny [zakaz komentowania wyczynów przełożonych], to mimo wszystko cenzura prewencyjna niezgodna z Konstytucją! O ile dobrze pamiętam, to w wojnie z terrorystami uczestniczymy 8 lat. II wojna światowa trwała 6 lat. Sprzęt i uzbrojenie, używane na jej początku w końcowej fazie był przestarzały [dotyczy czołgów, samolotów, amunicji, itd.]. Gdzie i kiedy urzędasy z MON-u zorganizowały zaplecze [konstruktorów nowego uzbrojenia] zajmujących się dostosowywaniem wyposażenie wojska do zmieniających się warunków prowadzenia wojny?

    Walczymy w Afganistanie, bo wykonujemy zobowiązania sojusznicze. Ale walczymy tam jak kucharze. Uzbrojenie kupujemy jak garnki. Z podobnie pozyskanego uzbrojenia, to jedynie Don Kichot umiał zrobić zacny pożytek walcząc z wiatrakami ...

  • Gość Leopold napisał(a) z *.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/28 16:39:22:

    Wielce Szanowny Panie Ministrze. Pozwolę sobie na uwagę do pańskiego komentrza odnośnie "ataku" na U.S. w 2001. Wszelkie niezależne od reżimu źródła eksperckie w Stanach wskazują na wyjątkowe zbiegi okoliczności w tej sprawie. Co jest jeszcze ciekawsze szerokie grono osób, które zdecydowały się mimo licznych represji ze strony tamtejszych władz na niezależne zbadanie tej historii twierdzi, że to "wewnętrzna" robota.

  • Gość kaz napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/28 18:34:47:

    Leopold dobrze widać śledził media i teorie zamachu na wieże w USA. Wystarczy przejrzeć taśmy naszych korespondentów w czasie tej tragedii a szczególnie relacja Maxsa Kolonko i analiza staje się jasna. A Maxsio mówił że wieże ktoś kupił i jak pamiętam dobrze i to bardzo dobrze ubezpieczył a miał to się dziać na kilka miesiecy przed zamachem. Kolejny korespondent mówił że tego dnia nie wszyscy przyśli do pracy w tym centrum , jeszce inni co nie byli w pracy pijąc piwo na dachach budynków fotografowali wbijające się samoloty w wieże.

  • Gość Krzysztof Borowiak napisał(a) z *.icpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/28 21:31:09:

    O ile zgadzam się z większością Twoich uwag, mizerię kadry "dowódczej" w szeregach MON mieliśmy okazję obaj - każdy na swój sposób - poznać w tym samym okresie, o tyle dwa sprostowania:

    1. Gen. Skrzypczak nie uczestniczył - z tego, co mi wiadomo - w pogrzebie poległego kapitana Ambrozińskiego, jego krytykowana przez Klicha wypowiedź pochodzi z powitania trumny z zabitym oficerem na polskiej ziemi.

    2. Postać gen. Skrzypczaka nie jest jednoznacznie - przynajmniej dla mnie - pozytywna. Bo jeśli oficer tworzy wokół siebie image kobieciarza, który cięty jest na filigranowe blondynki i chętnie folguje sobie w związkach pozamałżeńskich - i nie walczy z takim wizerunkiem (moje cytaty pochodzą z prasowych relacji o postaci Generała), to w konfrontacji z wizerunkiem przedwojennego oficera wychodzi dość problematycznie. We wspomnieniach osobistych (bo stykałem się z nim kilkakrotnie) robił wrażenie showmana przywiązującego wielką wagę do swego odbioru w oczach otoczenia.

    Ale - jeszcze raz - generalnie Skrzypczak miał rację krytykując to, co się dzieje w MON pod rządami światłego psychiatry Klicha.

    Pozdrawiam Romku!

    Krzysztof

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/29 12:52:24:

    Krzysztof,
    nie wiem czy powitanie trumny jest już pogrzebem. Pewnie nie więc masz rację. Natomiast w sprawie "filigranowych blondynek" - gorzej by było, gdyby to byli FILIGRANOWI BLONDYNI.

  • Gość Andrzej napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/08/29 16:33:15:

    Oj drodzy Panowie to nazywa się robienie żartu z pogrzebu - wszak sam uśmiecham się z tej wypowiedzi pod wąsem. Myslę że będzie mi jak i Panom wybaczone.

  • Gość Konserwatysta napisał(a) z *.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/09/22 14:44:09:

    "Nawet pomimo wewnętrznej potrzeby poznania prawdy człowiekowi trudno przychodzi na myśl sprzeciw wobec polityki rządu zwłaszcza w czasie wojny. Nadszedł czas kiedy milczenie jest zdradą". M.Luter King.

  • Gość Jan Fiedor napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/11/03 22:53:27:


    Szanowny Panie Ministrze,
    Pełniąc służbę w Pionie Ministerstwa Obrony Narodowej odpowiedzialnym za Uzbojenie i Infrstrukturę, od samego początku Pana szefowania - do dnia ostaniego "dawkowałem" Pana licznymi problemami, które ani nie ułatwiały Panu życia ani nie przysparzały kariery (na pewno dobrze to Pan pamięta). ale za to były istotne dla dla Sił Zbrojnych Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
    Na różnych stanowiskach, w 14 letniej służbie w MON, podlegałem 6 wiceministrom. Niemniej, choć upłynęło sporo czasu, chcę podkreślić, że sposób w jaki Pan załatwiał sprawy będące w moim obszarze, zasługuje na uznanie i szacunek. Z persektywy czasu, nabieram coraz większego przekonania, że stał Pan stanowczo na przeszkodzie wielu układów, które chciały łatwo zarobić pieniądze na inwestycjach zbrojeniowych w MON. Zamieszanie jakie wokół Panu uczyniono kosztowało zaledwie drobne ułamki promila zarobków jakie uzyskano na mało klarownych i mało kompetenych decyjach jakie zostały podjęte w kolenych latach po Pańskim odejściu .

    z poważaniem

    Jan Fiedor

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2009/11/09 15:38:50:

    Pan Jan Fiedor
    Dziękuję Panie Pułkowniku. Słowa uznania z Pańskiej strony cenię ogromnie.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny