Wpis
Samolot zamiast wznosić się nadal idzie w dół, można by rzec – spada, bowiem traci wysokość trzy razy szybciej niż w trakcie normalnego schodzenia do lądowania. Gdy jest kilka metrów nad ziemią zawadza o drzewo i rozbija się na ponad 1000 metrów przed początkiem pasa startowego lotniska. Pojawia się oczywiste pytanie dlaczego zespół pilotujący samolot, postępujący dotąd profesjonalnie, nagle popełnia samobójstwo? Szczególnie uderza nie tylko spokój załogi, która zachowuje się jakby nie działo się nic nadzwyczajnego, ale dziwi milczenie siedzącego za sterami kapitana samolotu. Pilota, który przecież podrywał do góry spadającą w dół maszynę.
Na jednej z konferencji prasowych w Moskwie jeden z prokuratorów mówił, że ostatnim słowem jakie padło w samolocie przed uderzeniem o ziemię był krzyk - Jezu! W transkrypcji udostępnionej opinii publicznej to ostatnie słowo brzmi inaczej:
10:41:02,7 - 10:41:03,4 // крик (нб) // Krzyk Kurwa .....
W czasach PRL oglądałem w telewizji amerykański western. W pewnym momencie rewolwerowiec trafiony kulą osuwał się na ziemię z jękiem Dżizus Kraist, co tłumacz na język polski przełożył – do diabła. Czyżby ten tłumacz teraz pracował dla rosyjskiej komisji badającej katastrofę polskiego samolotu?
Były zastępca dowódcy sił powietrznych RP gen. Bryg. Jan Baraniecki pytany przez dziennikarza „Naszego Dziennika” o wartość prezentowanych zapisów mówi: „Jeżeli te kopie zostałyby odegrane tuż po katastrofie w obecności polskich specjalistów, to wówczas ich zawartość byłaby miarodajna. Jeżeli jednak skrzynki były w rękach Rosjan niemal dwa miesiące, co więcej - były one badane ze specjalistami z zakładów, gdzie są one produkowane, to można było w nich zrobić wszystko, i nie ma żadnej pewności, że są one pełnowartościowe.” I dodaje, że gdyby polscy śledczy oprócz kopii dysponowali także oryginalnym urządzeniem, to istniałaby możliwość weryfikacji, czy materiał nagrany w rejestratorach nie był zmieniany. W przypadku posiadania samej kopii jest to niemożliwe, a perspektywa pozyskania czarnych skrzynek jest raczej odległa. Dlatego eksperci pytani o wnioski płynące z ujawnionych zapisów wskazują, że do pełnej oceny potrzebne są zapisy z wszystkich rejestratorów (na polskim Tu-154 było ich cztery) w tym zwłaszcza dotyczące działania poszczególnych agregatów samolotu oraz nagrań z wieży lotniska naprowadzającej samolot. Dopiero zestawienie ze sobą tych wszystkich danych może ukazać pełny obraz zdarzenia.
Jestem przekonany, że otrzymany z Moskwy materiał dowodowy powinien był trafić do analizy w polskiej komisji badającej wypadek – jeśli jej szef min. Jerzy Miller coś w tej sprawie robi. No i do polskiej prokuratury, która przecież prowadzi śledztwo. Dziwacznym natomiast rozwiązaniem jest zaznajamianie z materiałem dowodowym Rady Bezpieczeństwa Narodowego, ciała doradczego, gdzie zasiadają politycy nie posiadający wiedzy pozwalającej im fachowo ocenić prezentowany zapis. I nic dziwnego, że tak forma ujawnienia publikacji stenogramu rozmów niczego nie wyjaśniła.
A wracając do wypadku polskiego samolotu. W październiku 1986 r. na terytorium Republiki Południowej Afryki rozbił się Tu-134 z prokomunistycznym prezydentem Mozambiku na pokładzie. Wraz z nim zginęło 43 osoby, w tym kilkunastu ministrów i innych ważnych urzędników tego państwa. Samolot rozbił się odchyliwszy się wcześniej o 37 stopni od właściwego toru lotu, a piloci obniżali lot zachowując się tak, jakby nie mieli świadomości na jakiej wysokości się znajdują. Zignorowali też sygnały urządzeń ostrzegające na 32 sekundy przed upadkiem.
Po katastrofie władze RPA zabrały wszystkie czarne skrzynki odmawiając poddania ich niezależnemu badaniu. Następnie ogłosiły raport końcowy, gdzie stwierdzono:
1. samolot prezydenta Mozambiku był w pełni sprawny,
2. wykluczono akt terroru lub sabotażu,
3. załoga nie przestrzegała procedur obowiązujących przy lądowaniu,
4. piloci zignorowali sygnały urządzeń ostrzegawczych.
Sowieci, którzy stracili wiernego sojusznika wskazywali, że prezydent Mozambiku był przeciwnikiem RPA i stał się ofiarą zamachu południowoafrykańskich tajnych służb. Według Rosjan wskazywały na to okoliczności katastrofy. Moskwa oskarżyła władze RPA o zamach polegający na zakłóceniu sygnału satelitarnego samolotu co miało spowodować katastrofę.
No cóż, czegóż to nie wymyślą zwolennicy spiskowej teorii dziejów.
PS. W 2003 roku jedna z gazet południowoafrykańskich podała: były agent sił specjalnych RPA ujawnił, iż do skierowania samolotu prezydenta Mozambiku na fałszywy kurs i spowodowanie katastrofy została użyta fałszywa radiolatarnia.
Tragedia Narodowa w Smolensku stanowi wielkie wyzwanie dla nas wszystkich polaków.Pan Szeremietiew pisze jasno i otwarcie.Naród nie może zezwolić na zamiecienie tej sprawy pod dywan.Musimy zewrzeć wszystkie szeregi, aby odeprzeć liberałów, dla których obecne dyrektywy z Moskwy stanowia prawdę obiektywną w prowadzonym śledztwie.Tylko Jarosław Kaczyński , jako Prezydent RP jest jedynym gwarantem urzeczywistwienia marzeń narodowych polaków.Ta narodowa ofensywa uratuje Polskę, przed kolejna tragedią. Pan Romuald to wielki polak, patriota i na prawdę pisze z serca.
Czy My Polacy - jesteśmy jakimiś durniami że ruskie podrzucają nam jakieś stenogramy numerowane Wersja Nr. 1 widać ze było ich kilka gdyż brak na tej przywiezionej podpisu polskiego pułkownika z komisji i My kłócimy się miedzy sobą wymyślamy różne wersje ale zapominamy że dyskutujemy nad tym co nam dali ruskie. Oni siedzą w Moskwie i patgrzą jak robią Polaków w jajo. To ze był to zamach świadczy to i głównie to kto zyskał na tym najwięcej i mamy odpowiedz.Taka okazje by załatwić elitę Polski i to z opcji narodowo- niepodległej dla wrogów Polski nadarzyła sie tylko w locie do Katynia i zamachowcy od kilku miesięcy o tym wiedzieli - i to od chwili kiedy przyjaciel Putina Tusk odrzucił wspólny lot z Prezydentem Kaczyńskim. Dalej to jak po maśle. Teoria o ruchomej radiolatarni to trafny przykład, resztę dopełni pani generał Anodina i uczynny towarzyszom Klich. A My głupi dalej dyskutujmy o papierkach nam danych przez agenturę sowiecką i prośmy jak pajace o dalsze materiały oczywiście te które ruskim będą pasowały.
Czy ktoś już zwrócił uwagę , że samolot , po remoncie w Samarze był na gwarancji ? W przypadku stwierdzenia , że katastrofa była spowodowana awarią samolotu , Rosjanie mieli wypłacić Polsce 53 miliony złotych rekompensaty . A teraz kilka ciekawych faktów :
1.Szefem zakładów remontowych w Samarze jest zięć kierującego śledztwem W.Putina .
2. Właścicielem tych zakładów jest pan Potanin , sponsor partii Putina Jedna Rosja
3.Zakłady certyfikuje MAK , który prowadzi śledztwo w sprawie Smoleńska
4. Wszystkie dotychczasowe werdykty MAK dotyczące katastrof na terenie Rosji stwierdzały błąd ludzki jako przyczynę katastrofy , nigdy usterkę samolotu
Połączmy te fakty i wyciągnijmy wnioski . Myślę , że wnioski narzucają się same
Załączam link do ciekawej strony o Smoleńsku :
smolensk-2010.pl/2010-05-14-54-pytania-nadal-aktualne-aktualizacja-13-05-2010.html
Do calosci brakuje jeszcze nie wyjasnionej do dzis katastrofy lotniczej z Sekretazem Hanadlu USA, Ron'em Brown'em z 4 kwietnia 1996 w Dubrovniku. Samolot rowniez podczas podchodzenia do ladowania w burzowych z koleji warunkach pogodowych z podobnym systemem naprowadzania IFR NBD. Samolot tez odchodzi w lewo i rozbija sie o zbocze gory. Oczywiscie isnieja i tutaj dobre teorie spiskowe dlaczego?
Ciekawosta jest jeden fakt, czy United States Air Force CT-43A posiadal system TAWS, bo stal sie on standartem w lotnictwie cywilnym od ok. 1990 r.
Samoloty rzadowe TU-154 M lux do tej pory byly remontowane w innej Rosyjskiej firmie. Duza kontrowersja byla wygrana przetargu na remont w Samarze przez firme Aviacor (slusznie powyzejkoligacje opisane, ale i nie tylko).
Scisle z tym faktem jest powiazana "samobojcza" Śmierć Grzegorza Michniewicza 23 grudnia 2009. Dzien smierci to dzien w ktorym samolot po remoncie wracal do Polski. To kancelaria premiera byla w pewnym zakresie odpowiedzialna za organizacje tego remontu. SP G.Michniewicz jako nieliczna osoba w Polsce posiadala dostep do scisle tajnych dokumentow EU i NATO w jednej osobie. (W Polsce ten dostep jest z regolu rozdzielony na EU i osobno NATO) To on kontrolowal certyfikaty bezpieczenstwa (jako minister w kancelarii premiera) tego remontu jak i innych ciekawych rzeczy.
Szyfrant Stefan Zielonka tez w nieodleglym czasie zmarl.