Wpis
Chcąc oceniać represje władz PRL w czasach schyłkowych reżimu musimy zastanowić się czym był wówczas opór. System polityczny rozpadał się, chwiała się potęga sowiecka i przed ludźmi władzy stawało pytanie, czy nie trzeba będzie ponieść odpowiedzialności za popełnione zbrodnie. Po strajkach sierpniowych 1980 r. i powstaniu „Solidarności” reżim wyraźnie zakreślił granice ustępstw. Można, uznając „kierowniczą rolę partii” reformować i naprawiać gospodarkę PRL, ale nie wolno domagać się dla Polski niepodległości. Zamknięcie nas (kierownictwa KPN) w więzieniu w czasie „karnawału Solidarności” wskazywało, co spotka nieposłusznych. Jednak w wielomilionowym ruchu idea niepodległościowa zyskiwała zwolenników. Władze PRL zdawał sobie sprawę, że trzeba znaleźć jakichś sojuszników w społeczeństwie, aby uniknąć najgorszego. Wtedy po komuszej stronie zaczęły pojawiać się opinie, że nie każdy oponent musi być wrogiem. Analitycy reżimowi bez wątpienia czytali książkę Adama Michnika „Kościół, lewica, dialog” w której autor ogłosił, że głównym wrogiem „lewicy laickiej” jest „polski nacjonalizm”. W ośrodkach władzy z czasem pojawił się pomysł wykreowania „opozycji konstruktywnej”, z którą będzie można rozmawiać „jak Polak z Polakiem”, aby zapewnić sobie bezpieczne lądowanie. Zaczęło się zacieranie dawnego zasadniczego podziału na polską lewicę niepodległościową (PPS) i agenturalną, komunistyczną (KPP-PPR-PZPR). Jednocześnie przypisywano środowiskom niepodległościowym faszyzm, nacjonalizm, antysemityzm, ciągoty autorytarne. Mimo to KPN, zyskiwała na znaczeniu (np. legitymacje konfederackie miało 12% delegatów na pierwszy zjazd „Solidarności”).
Wydaje się, że obok wielu przyczyn podjęcia decyzji o stanie wojennym była też chęć odwrócenie niekorzystnego dla władzy trendu. Represje stanu wojennego nie mogły jednak być zastosowane, tylko wobec wrogów reżimu PRL. Pozostawienie w spokoju przew. Wałęsy i jego doradców skompromitowałoby ich i uczyniło nieużytecznymi w sterowaniu nastrojami społecznym. Dlatego 13 grudnia 1981 r. zamykano wszystkich, traktując możliwie łagodnie, „aksamitnie” i „atłasowo”, przyszłych partnerów i surowo, „zgodnie z prawem stanu wojennego”, zdeklarowanych wrogów reżimu. To zdaje się powodowało, że w więzieniach Jaruzelskiego były warunki bardzo różne.
Kiedy trafiłem do Barczewa zastanawialiśmy się z Tadeuszem co sprawiło, że wywieziono nas z Rakowieckiej. Byli tu „skazani”: Edmund Bałuka, działacz związkowy jeszcze z grudnia 1970 r. (5 lat), Piotr Bednarz zastępca przew. regionu Dolny Śląsk (4 lata), Władysław Frasyniuk przew. regionu Dolny Śląsk (6 lat), Patrycjusz Kosmowski przew. regionu Podbeskidzie (6 lat), Jerzy Kropiwnicki zastępca przew. regionu Ziemia Łódzka (6 lat), Leszek Moczulski KPN (7 lat), Andrzej Słowik przew. regionu Ziemia Łódzka (6 lat). Tadeusz Stański KPN (5 lat), Romuald Szeremietiew KPN (5 lat). Dlaczego zgromadzono taką grupę w dalekim od stolicy miejscu?
Późną jesienią 1983 r. dotarła za pośrednictwem mojego obrońcy i przyjaciela śp. Jerzego Woźniaka wiadomość, że czerwony rozpoczął poufne rozmowy z wyselekcjonowaną grupą działaczy i doradców „Solidarności” siedzących na Rakowieckiej. W tych kontaktach mieli uczestniczyć przedstawiciele Kościoła, a jakieś rozmowy toczyły się w rządowym pałacyku w Otwocku. To było kiepskie miejsce. W czasach saskich w tym pałacyku spotkali się król August II Mocny, który zlikwidował wojsko Rzeczpospolitej (służyli w nim starcy, brakowało broni i koni - na pułk jazdy przypadał 1 koń!) z carem Piotrem I budującym imperialną potęgę Rosji. Obaj monarchowie snuli wtedy plany rozbioru Polski. Stański zauważył, że teraz w Otwocku też mogą omawiać coś równie paskudnego. Sądził, że wywiezienie nas do Barczewa było elementem przygotowań do tych rozmów. Obecność na Rakowieckiej „barczewskiej grupy” mogło przeszkadzać. Rozważaliśmy, co możemy w związku z tym zrobić. Doszliśmy do przekonania, że trzeba wykorzystać protest, który podejmiemy w związku z zaostrzeniem reżimu więziennego. Jurek Kropiwnicki i Andrzej Słowik podjęli bezterminową głodówkę. Była to bierna formą oporu. Moczulski znając nasze obiekcje w sprawie głodowania zaproponował głodówkę „rotacyjną” – kolejnego dnia miała głodować kolejna cela. Był to protest na niby. Uznaliśmy, że należy podjąć opór czynny, głośny na zewnątrz, aby zepsuć klimat sprzyjający otwockim spotkaniom.
Więzienie jest miejscem, gdzie panuje cisza. Hałas burzy panujący porządek. Postanowiliśmy więc hałasować o różnych porach dnia i nocy. Zostałem przywódcą buntu i ja miałem dawać sygnały do rozpoczynania akcji. Zdawaliśmy sobie sprawę, że władze więzienia zastosują ostre represje.
Poinformowaliśmy o tym planie Kosmowskiego. Bez zastrzeżeń zgodził się uczestniczyć w akcji. Namówiliśmy Frasyniuka, nie wspominając mu o głębszych powodach naszego protestu. Nie udało się porozumieć z Bednarzem, który był w głębokiej depresji. Dopiero później dowiedziałem się, że Piotrowi podawano leki psychotropowe. Przedstawiliśmy koncepcję Moczulskiemu. Nie zgodził się z nami, wolał głodować „rotacyjnie”. Podobnie postapił Bałuka. W efekcie rozpoczęliśmy walkę w czterech i ta grupa została poddana najostrzejszej pacyfikacji. Ciężkie chwile przeżywali też głodujący Słowik i Kropiwnicki. Ich usiłowano karmić siłą stosując brutalne metody.
Zgodnie z naszymi przewidywaniami protest miał swoje reperkusje poza więzieniem. Mimo izolacji byliśmy w stanie przekazywać grypsy z informacjami o stosowanych torturach. Stało się to przedmiotem pytań dziennikarzy zachodnich na konferencjach prasowych rzecznika rządu Urbana. W Polsce zjawiła się delegacja szwajcarskiego Czerwonego Krzyża. Nie wpuszczono jej do Barczewa. Zaczęły się interwencje Kościoła, także Ojca Świętego. W końcu władze nie mogły wytrzymać nacisku i polecono naczelnikowi, aby spełnił nasze żądania. Wywalczyliśmy warunki jakie powinny przysługiwać więźniom polityczny. Wygraliśmy. Na pierwszym spotkaniu z adwokatami dowiedziałem się, że w czasie naszego protestu otwockie rozmowy przerwano.
Należałem do wrogów systemu PRL. Był to mój świadomy wybór. W następstwie podjąłem walkę cywilną z reżimem. Walkę, a to oznaczało, że po przeciwnej stronie nie było partnera do rozmów. Był wróg, którego należało pokonać. Uwiezienia nie traktowałem jako przerwy w walce. To też było „pole bitwy”. Mam dowód, że tak było - w aktach IPN jest opinia na mój temat sporządzona w Barczewie.
..............................................................
„Zachowanie skazanego od samego początku odbywania kary jest niewłaściwe. Nie przestrzega ustalonego porządku dnia i wymogów regulaminu. Odmawia dostosowania się do ogólnie przyjętych wymogów jak: słania łóżka, meldowania się przełożonym (klawiszom – RSz), wstawania na pobudkę i na apel. Twierdzi, że regulamin wykonania kary pozbawienia wolności go nie dotyczy – domaga się przyznania „statutu więźnia politycznego” (chodziło o status, naczelnik nie zrozumiał - RSz). W stosunku do przełożonych (tj. klawiszy – RSz) jest ironiczno - cyniczny. Bezkrytycznie ustosunkowany do popełnionego przestępstwa oraz obecnego postępowania. Popełnił kilkadziesiąt przekroczeń regulaminowych, za które był łącznie kilkanaście razy karany dyscyplinarnie. Skazany był inspiratorem wszelkich wystąpień skazanych z pobudek politycznych przeciwko administracji zakładu karnego, co stanowi groźne niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa zakładu. Za stawianie oporu przy wyjściu z celi na przeszukanie był zastosowany w stosunku do skazanego szczególny środek bezpieczeństwa w postaci siły fizycznej w dniu 7.12.1983 r. Za swoje wysoce naganne zachowanie został decyzją Komisji Penitencjarnej w dniu 28.02.1984 r. zdegradowany do rygoru obostrzonego. W dniu 29.03.1984 r. dopuścił się czynnej napaści na wykonującego obowiązki służbowe funkcjonariusza SW.
Ogólna ocena zachowania – negatywna.”
Zastępca Naczelnika Zakładu Karnego,
podpis nieczytelny. 30.03.1984.
............................................................................................................................................................
Ciekawe jak traktowano osoby o poglądach katolicko-narodowych, czy nawet klasycznie endeckich. Przecież to takie środowiska były najbardziej eksterminowane po 1945 roku, a nie sanacyjno-piłsudczykowskie. Owszem był Piasecki itd, ale to wyjątki w tamtych czasach, później za Gierka, także Jaruzela komuna moczarowa zmieniła nieco sympatie, ale i Urban nam rzecznikował ku chwale sowietów. Kiedy skończyła się epoka Bermanów (niby bo nie rozliczono ich) to do akcji wkroczyli dysydenci marcowi (przedmarcowi też, pomarcowi) i hejże ha towarzysze, masoni, lewacy kosmopolityczni, przyszli fani liberalizmu ruszyli na złe, katolskie polactwo nacjonalistyczne, antysemickie co trwa do dzisiaj. Haniebny program Lisa wczoraj nie pozwolił mi spać, dobrze że jeszcze zaprosił osoby o odmiennych poglądach, ale żenada straszna.
Proszę nie tracić czasu na wspominanie bez końca swojego niewątpliwie heroicznego kombatanctwa chyba ze chce Pan jakoś pozwać naród o odszkodowanie dla siebie, ale o to nie posądzam. Co innego gdyby odszkodowanie mieli Panu wypłacić ci właśnie kaci z więzienia, sbecy, Jaruzelski, Kiszczak z emerytury, zlicytowanego majątku - wtedy zgoda! Jednak wyciąganie ręki do podatników biedniejszych od Pana byłoby nieetyczne, niepatriotyczne i ten błąd wielu opozycjonistów popełniło po 1989 roku, niektórzy złagodzili to wpłacając zasądzone pieniądze na etyczne cele. Czy wszyscy tak postąpili?
Idą wybory w tym roku, to jest temat!
Jak przekonać PiS żeby wykonali wielkie otwarcie przebijające nawet AWS, nawet KO z 1989 nie mówiąc o koncepcji PC już dużo węższej. Czy naprawdę musimy przegrać z PO poprzez skłócenie i jakąś taką niewiarę, pasywność? PIS sam nie wygra, ludzie chcą poprzeć coś da nadzieję, choćby złudzenie ale piękne o jedności prawicy, o jedności katolików, patriotów.
Jest Pan strategiem, na pewno Pan rozumie o co mi chodzi. To jest wykonalne nawet w architekturze PiS; po prostu PiS zaprasza liderów, najlepszych działaczy wielu środowisk na swoje listy i daje nawet tylne miejsca, ale to już szczegół. Należy to nagłośnić, przekonać naród o nowej jakości kadr parlamentu z tego komitetu, o zmianie PiS w coś znacznie lepszego. Zapewnia to z jednej strony wygraną PiS, z drugiej wejście do parlamentu nowych ludzi jak Pan, nowych idei jak temat OT, obrona narodowa, bezpieczeństwa narodowe rozumiane w całokształcie.
Co dalej po zakładam wygranych wyborach? Na pewno musi być przynajmniej próba współpracy z PiS w ich klubie parlamentarnym. Jeżeli coś odrębnego, to nie kuriozalne koła, ale i jeden klub jak PJN, nawet jeden poseł Mikke może przecież być języczkiem uwagi w sejmie o określonej architekturze podziału mandatów. PiS nie ma wyboru, ani pomysłów na kampanię, nie ma idei przewodniej - jedność patriotów jest taką ideą ważniejszą od programu nawet, od kolejnych obietnic gruszek na wierzbie. Prawdziwy program powstanie dopiero po wyborach. Najlepsza byłaby koalicja PiS-u z konkretnymi partiami, organizacjami, albo jeszcze odważniej komitet pod inną nazwą niż PiS, ale to już fantazjowanie chyba. Czy Kaczyński poszedłby aż tak daleko żeby wystartować jako komitet obywatelski wyborców np "Solidarni Patrioci"? Wtedy wygramy z 50% poparciem, marka PiS sama bez "dodatków" takich jak Pan jest warta około 25%, najwyżej 30%, to nie da oczekiwanej wielkiej wygranej, albo pyrrurowe złudzenie, bo kolejna Nocna Zmiana jest wtedy pewna, oś PO-SLD-PSL-Kluzikowej czy innych sił przeciw PiS jest oczywistością. Nie chcę czuć niesmaku jak po serii nieudanych wyborów dla PiS w 2009 roku. Ile razy można obrywać i nie wyciągać z tego wniosków jak PO po 2005 roku? Oni w lot skumali w czym rzecz, podnieśli swoje know how i zmobilizowali sojuszników właściwie z całego świata new world order, nawet ze WSI. Czytam stary (?) program PiS o obronie narodowej i czuję niesmak. Zły program,płytki, nijaki. Uznali że Polacy się tym nie interesują, a zagrożeń realnie nie ma.
1. To moje wspomnienie ma walor edukacyjny - pokazuje kto był kim w przeszłości i jakie to ma znaczenia dla zrozumienia tego co mamy dziś. Nie chcę przesadzać, ale każda nawet najmniejsza próba może komuś otworzyć oczy.
2. Oczywiście nie chodzi o żadne odszkodowania. Proszę mnie nie obrażać. Kiedy po sesji SN Izba Wojskowa powiedziano mi, że wyrok uległ zatarciu, a mnie należy się odszkodowanie (grube tysiące) odparłem, że RP nie powinna płacić za to co zbroiła PRL. Gdyby mieli osobiście płacić aparatczycy dawnego reżimu to bym wziął, ale z kieszeni podatników nie.
3. PiS i Kaczyński. Snuje Pan opowieści s-f. Jarosław musiałby tego co Pan proponuje chcieć. Kto i jak go do tego przekona?
Rozmowy Augusta Sasa w Otwocku. Dobre. Tło międzynarodowe i finansowe rozgrywki w latach 80-tych było nieco bardziej rozbudowane. Gdyby Kacz chciał wygrać, oto komitet Marszu Niedpodległości:
dr Marcin Masny publicysta, działacz społeczny
prof. Jacek Bartyzel autor wielu książek traktujących o genezie, dziejach oraz wizjach rozwoju myśli konserwatywno-narodowej, w czasach PRL działał w Ruchu Młodej Polski.
prof. Ryszard Bender Senator RP, emerytowany profesor oraz dziekan Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, działacz społeczno-polityczny
Mirosław Błach dziennikarz, publicysta
Grzegorz Braun reżyser
Sylwester Chruszcz polityk, były eurodeputowany, założyciel pisma Myśl.pl
Janusz Dobrosz polityk, publicysta, poseł na Sejm II,III,IV i V kadencji, były wicemarszałek Sejmu, laureat Orderu Uśmiechu
prof. Maciej Giertych polityk,polityk,poseł na Sejm RP IV kadencji, autor ponad 230 publikacji
Tomasz Greniuch doktorant Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, publicysta i autor Króla Podbeskidzia
dr Marek Kawa polityk, nauczyciel, poseł na Sejm RP V kadencji
Jacek Krzystek Inicjatywa Wydawnicza Ad Astra
dr Andrzej Kołakowski działacz opozycyjny, bard, poeta i pedagog
Janusz Korwin Mikke polityk, publicysta, filozof, poseł na Sejm I kadencji, autor kilkudziesięciu książek i kilku tysięcy artykułów
Tomasz Kostyła muzyk, publicysta
Paweł Kukiz muzyk rockowy i aktor Założył i prowadzi zespół Piersi. W latach osiemdziesiątych założył wiele zespołów, m.in. CDN, Aya RL i Hak.
prof. Tadeusz Marczak pracownik Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, autor książek, publicysta
Arkadiusz Meller -publicysta, redaktor periodyków naukowych
Stanisław Michalkiewicz publicysta
Wojciech Muszyński redaktor naczelny pisma społeczno-historycznego Glaukopis
Adrian Nikiel Prezes Organizacji Monarchistów Polskich
prof. Jerzy Robert Nowak historyk, wykładowca, publicysta
Artur Paczyna prezes Śląskiego Środowiska Wiernych Tradycji Łacińskiej
Adam PIH Piechocki muzyk
Stanisław Pięta poseł na Sejm
Jan Pospieszalski dziennikarz, publicysta, muzyk
Marek Probosz aktor
Tadeusz Radwan żołnierz Narodowej Organizacji Wojskowej, działacz Stronnictwa Narodowego, więzień polityczny
prof. Mieczysław Ryba członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, historyk oraz publicysta
dr Bohdan Szucki żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, kombatant, uczestnik walk partyzanckich, Honorowy Prezez Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych
por. Stanisław Turski żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, kombatant
Norbert Wasik działacz społeczny, publicysta
Artur Zawisza polityk, poseł na Sejm IV i V kadencji, prezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych
Rafał Ziemkiewicz pisarz, publicysta
prof. Jan Żaryn historyk, wykładowca akademicki, autor wielu książek, członek Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów