Blog Romualda Szeremietiewa

Wpis

niedziela, 17 kwietnia 2011

Polskie czołgi chroniły Hitlera.

Nie ulęga wątpliwości, że inspiracją do scen z polskimi ułanami szarżującymi na niemieckie czołgi we wrześniu 1939 w filmie Andrzeja Wajdy „Lotna” były obrazy wykreowane przez propagandę hitlerowskiego ministra dr. Josepha Goebbelsa. W podobnym stylu wypowiadała się o Wojsku Polskim propaganda sowiecka, a następnie komunistyczna w PRL. Wajda świadomie powielił propagandowe bzdury niemieckie i sowieckie. To kłamtwo na ekranie ma się dobrze. Film Wajdy jest ciągle odtwarzany w polskiej telewizji, pokazywany na różnych imprezach filmowych i reprezentuje polską kinematografię na zagranicznych ekranach. Może by Wajdę nagrodzić obok Oskara jakimś pucharem Goebbelsa?

W filmie "Lotna" długą sekwencję stanowi atak polskiej kawalerii na niemiecką kolumnę zmotoryzowana w czasie którego ułani rzucają do Niemców lancami, niczym jacyś prymitywni wojownicy dzidami. Następnie pojawiają się czołgi niemieckie i dowódca polskiego oddziału zarządza bezrozumny atak na te czołgi. Wajda kłamie już w tym, bowiem kawaleria we wrześniu 39 lanc nie używała, a regulamin walki zabraniał kawalerzystom atakowania konno „samodzielnych stanowisk ogniowych”, a więc nie tylko czołgów, ale także np. gniazd karabinów maszynowych. Polska kawaleria niszczyła niemieckie czołgi (np. Wołyńska Brygada Kawalerii w bitwie pod Mokrą) przy pomocy rusznic i działek ppanc., walcząc pieszo, w okopach. W filmie oglądamy sceny rodem z propagandy hitlerowskiej, kiedy to ułani rąbią szablami po lufach niemieckich czołgów dokonujących straszliwej rzezi Polaków.

Przy tym Wajda twórczo rozwinął tezy dr Goebbelsa. W roli niemieckich czołgów obsadził bowiem sowieckie T-34/85.

Ułan na koniu zamierzający się szablą na takiego pancernego potwora jest tragicznie śmieszny.

 

Widz nie wie, że T-34 udający niemiecki czołg Sowieci zaczęli produkować na początku 1944 r.; jego produkcja trwała do 1950 r. W 1939 r. Niemcy wozów o takich gabarytach nie mieli. Podstawowy niemiecki czołg był wzrostu dorosłego człowieka – 174 cm.

Poniżej widok takiego czołgu w kampanii norweskiej 1940 r. Obok pojazdu idzie niemiecki żołnierz. Przy takim czołgu polski ułan na koniu był wielkoludem.

Po stronie polskiej czołgiem podstawowym był 7 TP (miał "wzrost" 230 cm.)

Uzbrojony w działko ppanc. 37 mm i ckm, napędzany silnikiem Diesla, z radiostacją i peryskopem czołgowym (polski wynalazek). Niemiecki czołg miał ckm lub działko 20 mm, silnik benzynowy, radiostacje tylko w wozie dowódcy i szczeliny w pancerzu do obserwowania pola walki.

7 TP był czołgiem nowoczesnym o pięknej sylwetce.

Następcą "siódemki" miał być czołg 14 TP (na zdjęciu prototyp). W 1940 r. wg planów Polska miała by na uzbrojeniu 1400 nowoczesnych czolgów.

=============================================

Przewaga niemiecka w 1939 r. wynikała więc z liczby czołgów, a nie z polskiego zacofania (nasze „siódemki” 139 sztuk, niemieckie badziewie ponad 2 tys. sztuk).

Po zakończeniu działań wojennych zagarnięte polskie czołgi Niemcy włączyli do swoich jednostek pancernych. W okresie od końca 1940 do 1941 przechodziły one remonty połączone z modyfikacją w warsztatach w Łodzi (wówczas Litzmannstadt). Dokładna liczba czołgów wyremontowanych oraz używanych przez Niemców nie jest znana z powodu braku dokumentacji (można szacować ich liczbę na około 100. W lutym 1940r. polskie czołgi możemy odnaleźć na stanach 1 i 4 Dywizji Pancernej, 1 Dywizji Lekkiej i 31 Dywizji Piechoty. Zostały one pod nazwą PzKpfw 7TP(polnish) użyte m.in. podczas operacji "Fall Gelb" - agresja na Francję 1940 r. 

I najciekawsze - w 1940 r. armii niemieckiej istniała elitarna jednostka Führer-Begleit-Bataillon do ochrony Hitlera dowodzona przez płk Erwina Roommla (późniejszego dowódcy Afrika Korps i marszałka). W jej składzie po wrześniu 39 znalazła się kompania czołgów 7 TP (21 wozów).

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
romualdszeremietiew
Czas publikacji:
niedziela, 17 kwietnia 2011 18:49

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość sidoricus napisał(a) z static-116-198-27-46.ipcom.comunitel.net komentarz datowany na 2011/04/25 21:00:06:

    witam
    co prawda nie mam tytulow naukowych ani nigdy nie zasiadalem na "wysokich stolkach" ale mam dwie uwagi

    czolg T34 byl produkowany przynajmniej od 1940 roku - braly udzial w ataku armii czerwonej na finlandie

    1400 czolgow w Polsce w 1940 roku????? Niemiecki przemysl ciezki przewyzszal potencjalem przemysl II RP kilkukrotnie a skoro Niemcy mogli sobie pozwolic na 3000 wozow pancernych w ciagu 6 lat (1,5 dziennie - mniej wiecej) to jakim cudem w Polsce daloby sie budowac 3 dziennie ( mniej wiecej)

  • romualdszeremietiew napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/26 10:04:04:

    Nie dostrzegl Pan o którym T-34 pisalem. W moim tekście jest mowa o T-34/85 produkowanym od wiosny 1944 r. Czolg o którym Pan wspomina, nazywa się T-34/76.
    Cyferki przy nazwie czolgu T-34 oznaczają, że najpierw czolg mial na uzbrojeniu dzialo 76 mm, a od 1944 nowea wrsja silniejsze dzialo 85 mm.
    Co do ilości polskich czolgów. Zaklady PZInż osiagnęly w 1939 r. miesięczną zdolność produkcyjną ok. 100 czolgów typu 7TP. Od września 39 do końca 1940 mamy 14 miesięcy. Czyli 14 X 100 czolgów = 1400 czolgów (przypominam, że ponad 150 "siódemek" już bylo. Polska w sierpniu 39 miala poważne moce produkcyjne w zbrojeniówce, np. mogla produkować miesięcznie 112 samolotów bojowych, Niemcy 210 samolotów.

  • Gość Dziwnoknurski napisał(a) z nyc.soros.com komentarz datowany na 2011/04/26 20:10:53:

    Panie ministrze
    Myślę, że przesadził pan w tendencyjnej interpretacji filmu Wajdy. Ja to widzę tak: ukazana w filmie scena ataku białą bronią na czołgi symbolizuje przepaść jaka istniała miedzy Guderianem a Rydzem, czy Gamelinem w sztuce wojennej. Owe 1400 czołgów nawet gdyby istaniały nie zapobiegłoby katastrofie wrześniowej, tak jak nie zapobiegły klęsce Francji (armii większej niż niemiecka, uważanej wówczas za najsilniejszą na świecie i niemożliwą do pokonania na swoim terytorium) ani klęsce Sowietów w początkowej fazie operacji Barbarossa. Szable przeciwko czołgom to sztuka wojenna WW1 przeciwko Blitzkrieg. Postawa Stalina i Gamelina dowodzi jak silnie zakorzeniona była logika wojny okopowej wśród generalicji. Po klęsce Polski ciągle nie widzieli przewagi taktyki niemieckiej, rozstawili większość sił na granicy, które zostały szybko zniszczone i nie mogli się pozbierać po przerwaniu frontu.
    Co do użycia T34 to zarzut niesprawiedliwy. T34 jest podstawowym czołgiem kinematografii w Polsce i na świecie ze względu na dostępność. W zależnosci od roli przypina mu się różne blachy aby choć troche przypominał inny czołg. Nawet w wysokobudżetowych produkcjach jak Szeregowiec Ryan Tygrysa grał inny czołg, najprawdopodobniej też T-34, w kilku scenach widać, że jak na Tygrysa gąsiennice są o połowe za wąskie.

    Pozdrawiam

  • Gość Gryf napisał(a) z 78.8.136.22* komentarz datowany na 2011/04/29 00:06:46:

    Nie wyglądało to jak u PRL-wskiego wazeliniarza Wajdy, ani w propagandowych filmach Wehrmachtu, gdzie polskich kobylarzy odgrywali słowaccy żołnierze ale sam przypadek miał miejsce 19 września w boju pod Wólką Węglową. Tam właśnie polski ułan porucznik K.Klaczyński z 9 pułku ułanów: "... Pędzimy rozciągnięci grupami. Aleją przebiegają piesi-zapewne załogi czołgów. Rąbiemy szkopów... Tuż przy mnie jednego ktoś obala koniem.Podrywa się. Rąbie i w garści pozostaje rękojeść.Szabla pęka-w zapale rąbnąłem w wystającą lufę czołgu... Przede mną grupa ułanów, a wśród nich sztandar 14 pułku" opt.cit. Roman Abraham "Wspomnienia wojenne znad Warty i Bzury" MON Warszawa 1990 r, s.245. Panie Romualdzie jest pan niepoprawnym propagatorem owsianej armii, nie zmienia to i tak mojej opinii ,że był Pan najlepszym ministrem Obrony Narodowej w całym tym okrągłostołowym burdelu. Chciał Pan skopiować od żałosnych sanatorów jedno rozwiązanie które im się tak naprawdę udało , zakup całych licencji typów uzbrojenia i za to Jankesi przy pomocy prostytutek z WSI Pana załatwili. Pozdrawiam!!!

  • Gość Krzysztof napisał(a) z 078088224213.kielce.vectranet.pl komentarz datowany na 2011/11/08 22:34:13:

    Jak ktoś już zauważył T 34 nie był produkowany od 1944 tylko od 1940 roku. Nigdzie Pan nie napisał (bynajmniej w artykule), że chodzi o ten czołg - zresztą czym różni się sylwetka T 34 z działem 76 mm czy 85 poza lufą?
    Dzieło Wajdy nie jest porządnym kinem, ale nie równajmy go z błotem. Nie o to chodziło reżyserowi, jak Pan sugeruje.
    Nie mieliśmy możliwości by stawić czoła potędze armii niemieckiej czy sowieckiej, ani w 1939, ani 1940, ani dziś. Taka jest prawda.

  • Gość piotrzalewski@hotmail.es napisał(a) z 235.pool85-49-235.dynamic.orange.es komentarz datowany na 2011/12/08 14:49:59:

    Z calym szacunkiem dla Wañkowicza i Wajdy uprawiali oni w tym przypisie oportunizm psychologiczny, a jedyna wartosciowa czescia "Lotnej" jest przyspiewka o babie, a wracajac do sowieckiego cudu techniki T34-85 mial inna wieze, silnik i w ogole byl czyms zupelnie z innej ligi w porownaniu do poprzednika. Co do kampanii 1939, polscy czolgisci zakoñczyli swoj szlak bojowy w Holandii w 1944, gdyby nie sowiecka zadza polskiej krwi 17091939 z duza doza prawdopodobieñstwa losy powojenne moglyby byc zupelnie rozne.
    Z calym szacunkiem Pietras

  • Gość Lolek napisał(a) z 193.193.92.23* komentarz datowany na 2011/12/14 10:57:16:

    T-34-85 nie miał innego silnika niż T-34-76, bo był to dalej ten sam silnik W-2. Właściwie miał on jedynie nową wieżę i zamontowaną tam armatę większego kalibru. Tym niemniej to był dalej ten sam T-34 i biorąc pod uwagę postęp w konstrukcji czołgów w czasie wojny nie był on jakimś przełomem w stosunku do poprzedniej wersji.

    Jeśli zaś chodzi o gabaryty (wysokość czołgu) to obie wersje T-34 miały ją podobną, równą 2,4-2,5 m. Z kolei niektóre niemieckie czołgi używane we wrześniu 1939 roku miały taką samą wysokość a nawet większą: Pz III (98 szt.) - 2,5 m i Pz IV - 2,7 m (211 szt.).

  • Gość Bonus napisał(a) z 178.73.48.11* komentarz datowany na 2011/12/23 10:40:15:

    Dokładnie to samo, co Lolek, chciałem napisać. Czołg t-34, czy produkowany w wersji od '44r., czy w wersji wcześniejszej, nie różnił się tak naprawdę gararytami, a jedynie armatą i wieżą. Także pisanie o '44r. jako roku rozpoczęcia produkcji tego czołgu, bez podania dodatkowo oznaczenia wersji jest leciutkim naciąganiem "widza". Do tego zabrakło informacji o niemieckich pancerach III i IV, których Niemcy trochę mieli (trochę, tzn. trochę więcej, niż my 7-TP) no i kilkuset czeskich czołgach doskonałej konstrukcji, przejętych przez hitlerowców, i użytych w kampanii przeciwko Polsce.
    Z tym, że pan Wajda przesadził z propagandą, zgadzam się.
    Zaś, co do liczby czołgów w 1940r., to stwierdzenie, iż mogła osiągnąć 1400sztuk, jest chyba też lekko przesadzone. Skoro jeszcze w 1939 zbierano datki dla armii, na pojedyncze ckm-y (zdjęcie znane z podręczników :))), to jakim cudem przemysł wojenny - który miał być, owszem, uruchomiony - miał doprowadzić w tak krótkim czasie do wprowadzenia w szeregi armii tylu wozów? Moim zdaniem, 200-400 sztuk nowoczesnych czołgów w 1940 to był realny szczyt możliwości produkcyjnych i finansowych państwa. Moglibyśmy jedynie liczyć na pomoc armii zachodu. Jaka się okazała ta pomoc, wszyscy wiemy. Moim zdaniem, gdyby nie bandycka napaść 17 września, i kilka poważnych błędów w strategii naszych wiojsk, inaczej potoczyłyby się losy kampanii, prawdopodobnie nie byłoby marszu na Warszawę kolumn niemieckich; albo nawet nigdy by nie doszło do ataku na Warszawę, gdyby powiodły się pierwsze zamierzenia kampanii nad Bzurą, Niemcy zostaliby opóźnieni o kilka tygodni, a wojska polskie na wschodzie nie zostałyby związane rozpaczliwymi walkami z bandziorami.

  • Gość xyz napisał(a) z aty222.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/04/15 00:40:34:

    Poprzednicy już sporo powiedzieli na temat Pańskich błędów w rozumowaniu i dokonanych przez pana uproszczeń problemu. Tak na prawdę można by dodać znacznie więcej. Pozwolę sobie pominąć kwestie poruszane już przez poprzedników ( z którymi sie zgadzam), nie będę tez starał sie wyczerpywać tematu bo to tylko komentarz.
    1. Ilość czołgów niemieckich i ich jakość nie wyglądała tak jak pan napisał. PZI stanowiły podstawę i faktycznie nie dorównywały PT7, ale były wspierane przez PZII i PZIII, które już jak najbardziej radziły sobie z PT7.
    2. Wojny nie wygrywa się jednym typem uzbrojenia. Polsce brakowało sprzętu w każdej dziedzinie, włącznie z łącznością( to wszak podstawowy problem wymieniany przez polskich dowódców).
    3.PT7 był czołgiem podstawowym tylko z nazwy - ściślej mial nim być. W rzeczywistości nie stanowił nawet 30% stanu polskich sił pancernych.
    4. Nie jest też tajemnicą, że w pierwszych latach wojny Niemcy w cale nie mieli super czołgów. Odnosili jednak druzgocące zwycięstwa - dlaczego. Ano dlatego że mieli dobrze opracowana taktykę użycia sprzętu, który często ustępował sprzętowi np. francuskiemu. Potrafili zgrać wszystkie elementy uzbrojenia i wykorzystać w pełni potencjał - my tego nie potrafiliśmy (podobnie jak większość innych państw).
    5. Podane przez pana plany produkcyjne tez należy zaliczyć do marzeń. Czy pan wie, że wiele polskich czołgów stało się bezużytecznych nie z powodu zniszczeń, lecz z powodu braku paliwa i amunicji?

  • Gość Czeslav napisał(a) z 178-37-141-21.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2012/05/15 23:03:40:

    Sylwetki różnych wersji T-34 znacznie się różnią przez rozmiar wieży. Ten z 4 pancernych to w zasadzie wieża na gąsienicach - sylwetka nowych, masywnych czołgów. Poprzednia wersja wyglądała nieco cherlawiej (właśnie przez małą wieżę), a o wyglądzie była mowa.

    Co do kampanii francuskiej a wrześniowej to mimo iż francuska trwała 2x dłużej i armia francuska była silniejsza to w kampanii wrześniowej (nie mówiąc już o wsparciu Rosyjskim po 17) Niemcy straciły dwa razy więcej Niemców (;)) niż w kampanii wrześniowej i cztery razy tyle sprzętu. Samolotów stracili +- tyle samo co Polska, ale mieli ich chyba z x4 więcej.

    Co do przemysłu to by się rozwinął, gdyby był bardzo duży dopływ "gotówki", którego nie było. Patrząc na dzisiejszą budowę autostrad to pewnie z tych 1400 nie było by nawet połowy.

  • Gość Czeslav napisał(a) z 178-37-141-21.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2012/05/15 23:13:38:

    "Niemcy straciły dwa razy więcej Niemców (;)) niż w kampanii" francuskiej - miało być

  • Gość napisał(a) z ayr197.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/08/15 16:26:47:

    "1. Ilość czołgów niemieckich i ich jakość nie wyglądała tak jak pan napisał. PZI stanowiły podstawę i faktycznie nie dorównywały PT7, ale były wspierane przez PZII i PZIII, które już jak najbardziej radziły "

    pzII ?hehe chciałbym to zobaczyć jak sobie radziły z 7TP..

  • Gość mm napisał(a) z adlk33.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/10/11 15:02:13:

    Należy pamiętać, że wrzesień był upalny, Niemcy mieli pootwierane żaluzje na silnikach. Nic prostszego jak podjechać koniem i rzucić wiązkę granatów.

  • Gość Czepiak napisał(a) z 212.160.172.8* komentarz datowany na 2014/04/17 15:31:16:

    Przypadkiem tu trafiłem, ale się przyczepię jeszcze do zachwytów nad 7TP. Nie był to czołg zły w porównaniu z odpowiednikami, ale czy "nowoczesny o pięknej sylwetce"?
    7TP był wersją rozwojową czołgu 6-tonowego Vickersa, tak jak radzieckie T-26, które Niemcy palili później tysiącami.
    Konstrukcja okazała się przestarzała już w trakcie wojny domowej w Hiszpanii, stąd, jakiś czas przed wojną wstrzymano produkcję 7TP, czekając na skończenie projektu 10TP.
    Liczba 150 też jest przesadzona, bo osiągnęłoby się ją tylko licząc "prawdziwe" 7TP z działem razem tymi w wersji 2- wieżowej, uzbrojonej tylkow w karabiny i z oryginalnymi Vickersami.
    Dodałbym jeszcze, że Polska miała w czasie kampanii wrześniowej lepsze czołgi, mianowicie ok 50 Renault R-35, nowoczesnych, 10-tonowych czogów, które jednak również nie dorównywały niemieckim PzIII.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny