Blog Romualda Szeremietiewa

Wpis

niedziela, 05 sierpnia 2012

Jak odmrozić sobie uszy

Zaklasyfikował Pan mój tekst o Powstaniu Warszawskim jako „dość kuriozalny”, co nie jest pozytywną oceną. http://coryllus.salon24.pl/438019,nie-ratujmy-wiecej-europy W niezbyt jasny sposób usiłował Pan przedstawić mój pogląd, że Powstanie Warszawskie było ważnym wydarzeniem w historii Europy i miało wpływ na przyszłą przegraną Sowietów.

Nie dostrzega Pan, że swoje opinie staram się formułować nie rozstrzygając jednoznacznie spraw, w których nie mam pewności jak było; np. nie napisałem: „Roosvelt to prawdopodobnie sowiecki agent”, ale, że według pewnych źródeł uważany był za kryptokomunistę. Kryptokomunista zaś nie musiał być agentem. Mógł być tylko kimś w rodzaju leninowskiego „pożytecznego durnia”. Ponadto realizowana przez Roosevelta polityka oczywiście „musiała być w jakiś sposób zgodna z interesem amerykańskim”. I była. USA chciały uzyskać pozycję dominującego mocarstwa w świecie zachodnim i celem ich polityki było m.in. osłabienie brytyjskiej potęgi imperialnej. Sowiety marginalizujące europejskie potęgi, a będące niejako „z innego świata”, pośrednio pomagały Amerykanom uzyskać tę przewagę na Zachodzie, i co się zresztą stało.
 
Mapa Gomberga była narzędziem propagandy, ale powstała i została opracowana wraz z zasadami nowego ładu światowego w środowisku wpływowej Council on Foreign Relations. W tym miejscu niech Pan poszuka powodów misji niejakiego Józefa Retingera w okupowanej Polsce.
 
Pomijając Pański brak wychowania („Szeremietiew chrzani”) nie potrafił Pan wskazać jakiej to niby „odpowiedzi na to pytanie”(?) udzieliłem „mimochodem” i do tego „jakoś tak bez przekonania”, która do tego jeszcze „burzy całkowicie koncepcję jego [czyli mojego] tekstu”.
Pisze Pan bowiem tak: „Powstańcy uratowali Europę przed Stalinem i to jest ten zysk wypracowany przez Powstanie. Ja zaś mam pytanie takie; czy można już tak nie chrzanić? Czy można wreszcie zrozumieć, że krew i życie tysięcy Polaków to w najlepszym razie, w grze mocarstw była jakaś blotka, że Powstanie ważne jest dla nas, a oni mają je w nosie? I na nic się zda gadanie, że oni uratowali Europę. A niech by jej w cholerę nie ratowali.”
Pan po prostu pomylił skutek z przyczyną. W Warszawie 1944 Powstańcy nie walczyli w cudzym interesie, ale w obronie prawa Polaków do niepodległego bytu. To była przyczyna wybuchu Powstania. Natomiast z racji tego jak zachowali się Sowieci, Niemcy i alianci uzyskano skutek - wstrzymanie przez Stalina ofensywy na Zachód i utratę przez Sowiety szansy opanowania zachodniej Europy. Dzięki temu można było później, po zachodniej stronie Łaby, zbudować pod kierownictwem katolika Adenauera demokratyczne państwo niemieckie RFN, wdrożyć Plan Marshala, sformować NATO i EWG (katolicy de Gasperi, Schuman i Adenauer), był tandem Reagan – Thatcher, papież Jan Paweł II i... w efekcie krach bloku sowieckiego.
 
W Powstaniu Warszawskim „krew i życie tysięcy Polaków” poświęcono w POLSKIM NARODOWYM INTERESIE! Europę ratowaliśmy zaś przy okazji, i też w NASZYM, a nie „ich” interesie, no chyba, że wolałby Pan razem z wszystkim narodami europejskimi siedzieć w sowieckim łagrze. „Oni” na Zachodzie mogą to mieć w nosie, ale w naszym interesie trzeba „im” uświadamiać jakie były skutki Powstania, aby zrozumieli jaką ważną dla bezpieczeństwa kontynentu rolę odgrywa Polska. Mamy też problem z naszym położeniem geograficznym. Jeśli chcemy zachować niepodległość Polski musimy jej bronić, a skoro nasi wrogowie napierali jak dotąd głównie od wschodu, także wschodu północnego i południowego (Mongołowie, Krzyżacy, Turcy, Szwedzi, Moskale, Sowieci) to tak jakoś wypada, że przy okazji broniąc siebie broniliśmy też najeźdźcom dostępu do Europy. Skoro więc jest taki geostrategiczny przymus, to może warto z tego zrobić naszą zasługę w oczach Europy.
Alternatywą może być oczywiście zaniechanie obrony Polski, poddanie się najeźdźcom i niech walą na Zachód, a co tam, niech ich i nas przy okazji „szlag trafi”.
Pisze więc Pan z wisielczym humorem: „A niech ją szlag trafi, tę całą Europę razem z jej kulturą.” Rzecz w tym że kultura polska i Polska należą do Europy, są europejskie, więc wraz z Europą szlag trafi Polskę. W tej sytuacji Pańskie nawoływanie, aby Europę „szlag” trafił przypominają pomysł niesfornego Jasia, który na złość mamie chciał odmrozić sobie uszy.
 
Z nadzwyczajną lekkością dodaje Pan: „Niechby ci ruscy tam weszli i założyli im kołchozy, niechby to wszystko szlag trafił na 20 lat przynajmniej.” Obawiam, że gdyby tak się stało, to wcale nie „mielibyśmy łatwiej”. Skoro Sowieci trzymali nas za twarz prawie 50 lat panując nad połową Europy, to ile lat by wytrwali dysponując jeszcze potencjałem całych Niemiec? Gdyby Pan zrozumiał o czym pisałem to np. wiedziałby, że to nie „kawałek Niemiec dostał się w ręce aliantów”, ale spory „kawał”, gęsto zaludniony z silnym i rozwiniętym przemysłem w oparciu o co można było zbudować trzecią w świecie potęgę ekonomiczną RFN. To Stalinowi przypadł „kawałek” słabo uprzemysłowionych i marnie zaludniony wschodnich Niemiec, na czym mógł on stworzyć tylko rachityczną czerwoną odmianę Prus NRD.
 
Do tego stosuje Pan jakiś dziwaczny relatywizm zastanawiając się, gdzie jest „normalnie”, po zachodniej stronie, czy może jednak pod komunizmem. Cóż jeszcze może to Pan sprawdzić praktycznie, wystarczy wyemigrować do Korei Północnej lub na Kubę.
 
Jeszcze jeden cytat: „No więc wychodzi na to, że Powstańcy narazili się swoim heroizmem nie tylko Stalinowi, nie tylko Niemcom, ale także Amerykanom i Brytyjczykom. Wszystko ustalone, wszystko ugadane, a tu nagle wybucha jakieś Powstanie. A niech to szlag!” Skąd ten klientyzm – Powstańcy „narazili się”, a nie powinni? Nie rozumie Pan, że polityka to sfera sprzecznych interesów, rywalizacji i w tym polska polityka nie była, a co najmniej nie powinna być polityką amerykańską, brytyjską, sowiecką, tylko zawsze polityką polską! Biorąc pod uwagę jak mało Pan zrozumiał z tego co napisałem pojmuję dlaczego Pan pisze: „Nie rozumiem więc jak Romuald Szeremietiew może pisać o zwycięstwie Powstania i o tym, że uratowało ono Europę. Stalin ma agenta Roosvelta, który podporządkował sobie Churchilla i przed działalnością tych trzech panów, polscy Powstańcy mieli uratować Europę?” Widzę trudno Panu zrozumieć, że nawet agenci nie są wszechmocni, a uknute spiski czasem nie udają się.
 
Odkrywa Pan „wiadomość kluczową” w tekście wybitnego publicysty, ale marnego polityka Stanisława Cat-Mackiewicza: oto w okupowanej Polsce nie było brytyjskiej misji wojskowej – Eureka! W takiej Albanii była, a w Polsce nie. W Polsce jej nie było, bowiem nie było takiej potrzeby. Stworzyliśmy sprawne Państwo Podziemne z doskonale działającym wywiadem i dobrze zorganizowanym wojskiem. Kontakt z Londynem był utrzymywany cały czas drogą radiową i kurierską i do tego... działalność w kraju należały do suwerennego zakresu władztwa rządu RP respektowanego przez Anglików. Ot i wszystko. A w Albanii misja była – proszę zgadnąć dlaczego?
 
Czytam: „Dziwi się Romuald Szeremietiew, że Niemcy nie dogadali się z AK i nie oddali miasta Polakom, byłoby to korzystniejsze dla Europy i dla Niemiec, byłoby to korzystniejsze także dla Amerykanów. I to jest przyznam sposób rozumowania, który mnie doprowadza do wściekłości. Jak w ogóle można gadać takie rzeczy.”
Radzę opanować wściekłość bowiem nigdzie nie napisałem, że Niemcy mieliby „dogadać się” w Warszawie z AK. Wprawdzie wbrew temu co Pan sądzi Niemcy próbowali „dogadywać się” z AK, np. na Wileńszczyźnie, ale w Warszawie nie mieli w tym żadnego interesu. Skoro Sowieci z powodu Powstania wstrzymali ofensywę, to w interesie Niemiec było, aby trwało ono jak najdłużej bowiem dawało czas na zorganizowanie frontu do obrony przed nieuchronną przecież ofensywą sowiecką -  mieli czas by obsadzić załogami Wał Pomorski i ściągnąć jakieś dywizje (przerzucili dziesięć) z frontu zachodniego.
Polska decyzja o kapitulacji Powstania miała w znacznej mierze podłoże polityczne, a nie wojskowe. Walki można było jeszcze kontynuować (opinia gen. „Montera”), ale biorąc pod uwagę brak pomocy alianckiej, postawę Sowietów, wielkie zniszczenia oraz dotychczasowe straty, a istotną kwestią było oświadczenie niemieckie, że kapitulujący powstańcy zostaną potraktowani jak kombatanci sprawiły, że dowództwo Powstania zdecydowało się kapitulować. Niemcy w tym czasie odbudowali swój front na terenie Polski więc mogli kapitulację Warszawy przyjąć
 
W tonie Pańskiej wypowiedzi uwidacznia się przemądrzałość i protekcjonalizm, np. „Poza tym związki niemiecko- amerykańskie są dużo głębsze i sięgają dalej w przeszłość niż to się komukolwiek łącznie z Romualdem Szeremietiewem wydaje.” Lub: "w ocenie polityków prawdziwych, do których Romuald Szeremietiew niestety się nie zalicza... .” Nie wiem na jakiej podstawie Pan uważa, że wie co mi się „wydaje” i być może nie jestem dziś, m.in. dzięki panu Komorowskiemu, „prawdziwym politykiem”, ale wiem, że w taki jak Pan sposób nie polemizuje się z kimś o innych poglądach.
Nie czuł by się Pan dobrze, gdybym stwierdził, że nie zalicza się Pan „niestety” do prawdziwych pisarzy, a tworzy teksty „głupie i infantylne”.
 
Usiłował Pan zreferować moje poglądy i nawet z nadzieją pytał: „Chyba dobrze wszystko zrozumiałem?’ Niestety, „chyba” to się Panu nie udało.
 
PS. W związku z dyskusją uzupełniłem mój tekst o Powstaniu. Zdarzają się bowiem ludzie, którym trzeba „wykładać kawę na ławę”, aby pojęli o co chodzi. Zdaje się i Pan do nich należy: http://szeremietiew.blox.pl/2012/08/POJDZIEMY-W-BOJ-ZWYCIESTWO-WARSZAWY.html



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
romualdszeremietiew
Czas publikacji:
niedziela, 05 sierpnia 2012 22:13

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny