Blog Romualda Szeremietiewa

Wpis

piątek, 26 października 2012

W tym ambaras! (cz. I)

Przy okazji kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej trochę zamieszania narobiły spekulacje, czy władze Polski postąpiły słusznie odrzucając żądania Hitlera w sprawie Gdańska i Pomorza. W prasie i Internecie wysypała się lawina opinii i wypowiedzi. Często zresztą wypowiadający się mimo braku wiedzy śmiało wytykali błędy „sanacji”, wiedzieli co powinni byli zrobić marszałek Śmigły i minister Beck i potępiali ich w czambuł, że tego nie zrobili.

Jak co roku dywagowano też o karygodnych błędach popełnionych w sprawie Czechosłowacji. Razem z Czechami mogliśmy – czytałem wiele razy - pokonać Hitlera i uniknąć wszystkich późniejszych nieszczęść. A pazernemu Beckowi zachciało się Zaolzia i z Niemcami uczestniczył w rozbiorze słowiańskiej Czechosłowacji. A fe!

 

Z czego Czechosłowację zbudowano?

Czechosłowacja uzyskała niepodległość po upadku cesarstwa austro-węgierskiego. Aspi­racje terytorialne polityków czeskich sięgnęły wówczas daleko poza etnograficzne granice Czech. Program terytorialny, sformułowany pod koniec I wojny światowej i przedłożony Entencie w lutym 1919 r., obejmował wszystkie ziemie „korony św. Wacława”. Czesi domagali się połączenia ze Słowakami, inkorporacji Rusi Podkarpackiej, korytarza przez tereny austriackie i węgierskie do Jugosławii, poprawek na korzyść Czech od strony Prus, Saksonii, Bawarii i Austrii, w tym włączenia ziemi kłodzkiej i całego Śląska Cieszyńskiego, aż po Bielsko. Program ten udało się politykom czeskim w zasadzie zrealizować.

Niepodległa Czechosłowacja zajmowała terytorium liczące 140 tys. km2 i zamieszkiwało w niej ponad 14 mln ludzi, a szczęśliwy traf uczynił ją państwem należącym do czołówki przemysłowych krajów świata, gdyż tylko traf sprawił, że na jej ziemiach znalazło się 75% przemysłowego potencjału cesarsko-królewskich Austro-Węgier (90% wydobycia węgla, 75% produkcji surówki i stali, 80% produkcji maszyn, taki sam procent produkcji tekstyliów itd.). W 1938 r. Czechosłowacja produkowała po 2,3 mln ton stali i surówki, a było to więcej, niż zdołały osiągnąć Włochy. W Czechach znalazł się nieomal cały przemysł zbrojeniowy byłych Austro-Węgier - na terenie ziem polskich zaborcy nie budowali fabryk uzbrojenia. Ogromne zakłady Śkody zatrudniały ponad 40 tys. pracowników, na potrzeby wojska - i przede wszystkim eksportu - pracowało 13 wytwórni samolotów, 7 - broni pancernej,  6 fabryk dział, 8 - broni ręcznej i maszynowej, 6 - amu­nicji i granatów.

Nie oznaczało to, że czechosłowacka republika była. państwem silnym. Jej potencjał osłabiały czynniki destruktywne, które pojawiły się już u zarania czeskiej niepodległości. Ich minimalizowanie lub potęgowanie zależało od polityki narodowościowej rządu praskiego i od stanu stosunków z sąsiadami. Tak się bowiem złożyło, że ambitny program terytorialny zakreślił granice obejmujące liczne mniejszości. Czesi (dane z 1932 r.) byli w swoim państwie mniejszością (47% - 6,3 mln). Pozostałe grupy narodowe to pierwsi po nich pod względem liczebności Niemcy (27,4% - 3,8 mln), dalej Słowacy, którzy z czasem chcieli oderwać się od Czechów (12,5% - 1,7 mln), Węgrzy zawsze wrodzy Czechom (7,9% - 1,1 mln) i Polacy - 172 tysiące (0,8% ludności) mieszkający głównie na Zaolziu i stanowiący większość mieszkańców Śląska Cieszyńskiego Ponadto było jeszcze ponad 400 tys. obojętnych na los Czechosłowacji Rusinów oraz Rumuni i Żydzi (łącznie 4,4% ludności). O trwałości państwa miało zadecydować na ile Słowacy zechcą wspierać Czechów.

Małe państwo wielu narodów.

Zaraz po proklamowaniu niepodległości czescy Niemcy, powołując się na zasadę samostanowienia, ogłosili powstanie nieza­leżnych prowincji niemieckich, dążących do połączenia z Austrią. Wprawdzie ostre działanie czeskich wojsk stłumiło akcję Niemców, ale problem kilkumilionowej mniejszości niemieckiej pozostał. Połączenie ze Słowacją spowodowało konflikt z Węgrami, które niegdyś władały tym obszarem. Wymuszona granica, sięgająca Dunaju, wyszła poza zasięg słowacczyzny i obiektywnie wzmocniła mniejszość węgierską na terenie republiki czechosłowackiej. Również na Rusi Podkarpackiej rząd praski nie zrealizował obiecanej szerokiej autonomii dla Rusinów. Wygrany z Polską spór o Śląsk Cieszyński oznaczał natomiast ponad 100-tysięczną ludność polską wypowiadającą się za połączeniem do Polski.

Stało się więc widoczne, że przyszłość Republiki jest uzależniona od okiełznania irredenty niemieckiej i zgodnej współpracy ze Słowakami. Tymczasem Słowacja ustępowała znacznie poziomem zagospodarowania Czechom i Morawom. Rolnictwo słowackie miały zbiory o jedną trzecią mniejsze od rolnictwa czeskiego i nie było przemysłu. Ziemie słowackie stawały się rynkiem zbytu dla wyrobów czeskich, bowiem słaby przemysł rodzimy nie wytrzymywał konkurencji. Kryzys gospodarczy odbijał się głównie na ludności słowackiej, której jedyną perspektywą miała być czechizacja, czyli utrata narodowej odrębności. Na Słowacji rosło rozczarowanie do związku z Pragą. Przybywało zwolenników oddzielenia się od Czech. Procent ludności zainteresowanej obroną Czechosłowacji spadał poniżej granicznej wielkości 50%. Tworzyło to zarodek katastrofy czeskiej państwowości.

Najwierniejszy sojusznik Francji i... Rosji

Skoro położenie wewnętrzne tak się komplikowało, to tym większego znaczenia nabierała koncepcja polityki zagranicznej. W wypadku Czecho­słowacji można nawet powiedzieć, że tego znaczenia nabierały poglądy jed­nego człowieka - dr Eduarda Beneśa. Był on długoletnim ministrem spraw zagranicznych, a następnie jako prezydent Republiki nadal decy­dował o kierunkach czeskiej polityki zagranicznej. Beneś widział sojuszników swego państwa we Francji i „białej” Rosji - później zastąpiła ją Rosja bolszewicka. Sądził, że wspierając politycznie Rosję i zabiegając o względy Francji zdoła zapewnić niepodległy byt swemu państwu. Od połowy lat trzydziestych Beneś  prezentował trudny do zrozumienia ogromy stopień zaufania do ZSRR jako gwaranta bezpieczeństwa Czechosłowacji i bezinteresownego protektora oraz opiekuna w czeskiej polityce zagranicznej. Jakimś wyjaśnieniem tej postawy mogą stanowić dane wskakujące na jego powiązania z sowieckimi tajnymi służbami.

Prezydent Beneś u Stalina, wita się z Kalininem

Główne zagrożenie dla czeskiej niepodległości wiedział Beneś w rewiz­jonistycznych planach Węgier i Austrii, toteż starał się stworzyć taki system bezpieczeństwa Czechosłowacji, który zapewniłby udaremnienie wszelkich za­kusów tych państw, zwłaszcza zaś Węgier. W latach 1920-1921 Czechosłowa­cja zdołała zbudować system sojuszy wojskowych z Rumunią i Jugosławią (tzw. Mała Ententa) wymierzony przeciwko Węgrom. Trzeba dodać, że obawy Pragi wyglądały groteskowo. Po traktacie pokojowym siły zbrojne Węgier ograniczono do 35 tys. żołnierzy, bez artylerii ciężkiej i lotnictwa. W tym czasie siły zmontowanej przez Czechów koalicji liczyły łącznie (tylko stany pokojowe) 420 tys. żołnierzy dysponujących wszystkimi rodzajami broni. Nie trzeba przy tym dodawać, że równie „wielka” była armia drugiego wroga Czechosłowacji - Austrii. Zastanawiają­ce, jak bardzo ludzie ulegają sugestii, że zagrożenie które minęło, trwa nadal, natomiast nie potrafią na czas dostrzec nowego, rosnącego niebezpieczeństwa.  O koncepcji politycznej Beneśa pisał Henryk Batowski: „Była to niewątpliwie bardzo błędna ocena sytuacji i stosunku sił, która miała się w przyszłości pomścić.”.

Realna ocena potencjałów Austrii i Węgier musiała prowadzić do jednego wniosku - państwa te nie były w stanie napaść na Czechosłowację, mogły to zrobić tylko wraz z silniejszym partnerem. A więc problemem nr 1 polityki czeskiej powinny były stać się stosunki z mocniejszymi sąsiadami, to znaczy Niemcami i Polską, które mogły pokusić się o agresję, zwłaszcza że i Niemcy (w Austrii), i Polacy (na Węgrzech) znaleźliby sojuszników przeciwko Czechom.

Wyciągając konsekwencje z tego faktu należało stwierdzić, że współpraca z Polską, nawet po utracie Zaolzia, była dla Czech korzystna, gdyż nie naruszała w gruncie rzeczy pozycji Czechosłowacji w Europie. Współdziałanie z Rzeszą oznaczało utratę rozległych terenów sudeckich i groziło degradacją państwa do roli słabego wasala Berlina. Z obu państw sąsiedzkich Polska była słabsza, ale też żywotnie zainteresowana w utrzymaniu terytorialnego .status quo. Niemcy natomiast dążyły do rewizji granic (początkowo tylko z Polską). Dodatkowym elementem przemawiającym za współdziałaniem czesko-polskim był sojusz z Francją. Połączone siły polsko-czeskie byłyby wystarczające, by wpłynąć na postawę Paryża w żywotnych dla Pragi i Warszawy sprawach. Wsparcie Francji w konflikcie z Niemcami gwarantowało nienaruszalność granic wszystkim państwom sojuszniczym.

Jak najdalej od Polski

W Pradze postąpiono akurat odwrotnie. Najpierw krwawy spór o Śląsk Cieszyński, w którym Czesi byli stroną atakującą, wykopał przepaść między bratnimi narodami.

Ciała zakłutych bagnetami przez Czechów polskich jeńców, żołnierzy 12 wadowickiego pułku piechoty. Styczeń 1919. Stonawa.

Wówczas to nawet politycy doceniający znaczenie współ­pracy polsko-czeskiej, jak np. Ignacy Paderewski, protestowali przeciwko niesprawiedliwemu podziałowi Zaolzia, w wyniku którego „140 tys. Polaków zostało przyłączonych do 113 tys. Czechów”.

Należy pamiętać, że w latach 1919-1920 - w okresie największego zagrożenia niepodległości Polski - Czesi nie wahali się napaść na Polskę zbrojnie, a następnie przy poparciu Zachodu wymóc na niej oddania terenów Śląska Cieszyńskiego na których przeważała ludność polska. Później, kiedy Polacy pogodzili się z podziałem Zaolzia, a politycy polscy podej­mowali liczne próby porozumienia z Czechami, Praga nie dostrzegała potrze­by wiązania się z Warszawą. Pierwszą taką próbą była wizyta delegacji naczelnika państwa w Pradze 17 grudnia 1918 r. Wiozła ona osobisty list Piłsudskiego do prezydenta Masaryka. Z instrukcji ówczesnego ministra spraw zagranicznych Leona Wasilewskiego wynikało, że celem wizyty było nawiązanie przyjaznych stosun­ków z Czechami. „Zarówno Polska - wskazywał Wasilewski - jak i Czechy czeka walka z germanizmem, która prowadzona być może pomyślnie przy ścisłym współdziałaniu obu narodów”. Czesi nie podjęli rozmów twierdząc, że Polacy nie mają jeszcze swojego państwa. Beneśa nie przekonały nawet argumenty marszałka Focha o zagrożeniu niemieckim. Czeski minister miał wówczas oświadczyć, że „Niemcy nie są naszym dziedzicznym wrogiem” i że mniej się obawia Anschlussu Austrii z Niemcami niż powrotu na wiedeński tron arcyksięcia Ottona Habsburga.

Niepowodzeniem zakończyły się wszystkie próby ułożenia stosunków podejmowane przez polskie rządy przed majem 1926 r. Po przewrocie majowym także były okresy, gdy Warszawa liczyła na bliższą współpracę z Pragą. W lecie 1930 r. udał się do Czechosłowacji minister Eugeniusz Kwiatkowski. Piłsudski polecił mu złożyć ofertę bliższej współpracy gospodarczej jako podstawy do zacieśniania związków politycznych. Nie znalazło to zrozumienia u Czechów.

Wojsko Polskie kupowało czeską broń - na zdjęciu czeski moździerz holowany przez ciągnik polskiej produkcji.

Jeden z polskich dyplomatów, Kajetan Morawski, dowodził, że polityka Beneśa w stosunku do Polski ograniczała się do zabiegów, „aby rewindykacja korytarza i Śląska nie zmąciła pokojowego rozwoju własnego jego kraju”. Dlatego też Polskę oceniano w Pradze jako „Bałkan Północy” o niepewnej przyszłości. „Musimy bronić się – mówił polityk Ferdynand Kahanek - przed dostaniem się do sfery polskiej polityki”. Wiele złego narobił sierpniowy (1930) wywiad prezydenta Masaryka dla agencji London General Press. Według prezydenta „polski korytarz” obok węgierskiego rewizjonizmu był jednym z głównych niebezpieczeństw dla pokoju Europy. Masaryk miał nawet powiedzieć: „Co się tyczy polskiego korytarza, to jestem zdania, iż Niemcy nigdy nie pogodzą się z obecnym stanem rzeczy, wskutek którego Prusy Wschodnie odcięte są od Rzeszy”.

Stanowisko Pragi, pogłębione krytycznym stosunkiem do autorytarnego ustroju Polski „pomajowej”, utwierdzało niechęć Piłsudskiego do Czechów. Marszałek i Beck sądzili, że położenie Polski byłoby korzystniejsze, gdyby miejsce Czechosłowacji zajęły Węgry po opanowaniu Słowacji i Rusi Podkarpackiej. Po nieudanym (kolejnym) epizodzie nawiązania współdziałania w 1933 r. Warszawa spisała Czechosłowację na straty. Beck z rozdrażnieniem mówił później o postawie Pragi w 1933 r.: „[...) wydawało się, że potrafimy się z nimi dogadać, już miałem jechać do Pragi, ale Beneś się wykręcił. Brak mu odwagi, boi się z nami związać”.

Piłsudski krytycznie i trzeźwo oceniał wewnętrzną sytuację czeskiej republiki. Widział, potęgujące się tendencje odśrodkowe i słabnące więzi czesko-słowackie. W latach 1937 - 1938 stosunki czesko-polskie doszły do stanu, który zdawał się wykluczać porozumienie: Warszawa twierdziła, że nie może być normalizacji bez poprawy losu Polaków za Olzą, natomiast w Pradze jako warunek porozumienia stawiano zrezygnowanie sanacji z władzy. Jak widać, były to postulaty mało konstruktywne. Jednocześnie Beneś nie dostrzegał, że pole manewru Polski było jednak znacznie szersze, a więc Praga powinna była zabiegać o względy Warszawy. Beneš tego robić nie zamierzał.

 Z Niemcami jak najlepiej

Inaczej zachowywali się politycy czescy wobec Niemiec.  Starali się zachować jak najwięk­szą poprawność. Beneś zresztą dążył bezskutecznie do nawiązania traktatowej formy współpracy z Berlinem. Wielokrotnie ponawiane zabiegi znalazły swój najdobitniejszy wyraz w jego wizycie w Niemczech w 1928 r. Cytowany już Batowski pisze: „Te awanse ze strony Pragi, choć nie odpłacane w równej mierze, przyjmowano w Berlinie już choćby dlatego, że to zabezpieczało Rzeszę przed ewentualnością silniejszego zwrócenia się Czechosłowacji ku Polsce, co spowodowałoby sytuację dla Niemiec nader niedogodną”.

Jeszcze dalej poszedł Beneś na konferencji rozbrojenio­wej w Genewie (1932 r.), gdzie domagał się równouprawnienia w zbrojeniach dla Niemiec. To oświadczenie bardzo negatywnie - i w dosadnych słowach - ocenił Piłsudski.

Stanowisko Pragi w sprawach niemieckich musiało ulec zmianie po 1933 r. Było to jednak rezultatem polityki Hitlera, a nie Beneśa. Ale nawet wówczas w Pradze łudzono się, że będzie można kontynuować dobrosąsiedzkie stosunki. Beneś usiłował - w tajemnicy przed własnym rzą­dem - pertraktować z Hitlerem w 1936 r. Hitlerowi nie były potrzebne porozumienia, ale Sudety.

Niemcy na terenie Czech

Kilkumilionowa mniejszość niemiecka w Czechosłowacji stanowiła ogromną siłę. Przy tym korzystne było - z punktu widzenia Berlina - jej terytorialne rozmieszczenie. Ponad półtora miliona Niemców żyło w północnych i północ­no-zachodnich Czechach, stanowiąc 80 - 90% ludności mieszkającej na tych terenach. Podobnie wysoki odsetek stanowiło 300 tys. Niemców w północnych Morawach i na Śląsku Opawskim. Rzesza z łatwością mogła szermować hasłami samostanowienia w odniesieniu do swoich ziomków w Sudetach. A ludność niemiecka w Czechosłowacji umacniała się w poczuciu odrębności. Służyło temu rozbudowane szkolnictwo (m.in. istniał niemiecki uniwersytet w Pradze i dwie politechniki) i akcja informacyjno-propagandowa prowadzo­na przez wiele firm wydawniczych (ukazywało się około 250 gazet i czasopism w języku niemieckim). Wpływy polityczne w Republice obrazowało 71 man­datów niemieckich reprezentantów (na 281 miejsc) w czechosłowackim par­lamencie. W październiku 1933 r. powstał Sudetendeutsche Heimatfront, którego skrót SHF tłumaczono - Sei Hitlers Freund (Bądź przyjacielem Hitlera). Wkrótce kierowany przez Konrada Henleina „front” przekształcił się w Partię Sudecko-Niemiecką (SdP), która szybko stała się najsilniejszą partią w kraju; z trzynastu tysięcy członków w styczniu 1934 r. SdP doszło do miliona pięćdziesięciu tysięcy ludzi w kwietniu 1938 r. Już wybory w 1935 r. przyniosły henleinowcom duży sukces, plasując ich na pierwszym miejscu wśród partii Republiki.

Nie należy przy tym zapominać, że Anglia uważała, iż można zaspokajać Hitlera kosztem Czechosłowacji, Francja nie była zdolna do obrony swego wiernego sojusznika, gdyż oglądała się na Londyn, ZSSR, mimo deklaracji o chęci udzielenia pomocy, uzależniał ją od wystąpienia zbrojnego Francji, a Węgry i Polska coraz wyraźniej popierały separatyzm swoich rodaków - obywateli ĆSR.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
romualdszeremietiew
Czas publikacji:
piątek, 26 października 2012 18:58

Polecane wpisy

  • Proces z truchłem

    Dawno temu w lipcu 2001 roku, w dzienniku „Rzeczpospolita” na pierwszej stronie ukazał się wielki tytuł „Kasjer z MON” oraz moje zdjęcie

  • Łyżka dziegciu

    W książce "Resortowe dzieci" znalazłam na str. 241 coś takiego: "Bardzo ciekawie wyglądała również lista posiadaczy akcji A Polskiej Korporacji Handlowej. Znal

  • Bóg się rodzi, moc truchleje ....

    Życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenie. Niech Jezus Chrystus przychodząc na świat przyniesie nam -zgodę i wzajemne zrozumienie, - mądre wybory w wielkich i mał

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość jackmay napisał(a) z *.dynamic.mm.pl komentarz datowany na 2014/05/11 19:30:23:

    To mamy dzisiaj analogiczną sytuację z Ukrainą i powtórzony grzech zanichania tym razem przez NATO. To samo zrobiła Polska. nie można kalkulowac w ten sposób że Czechosłowacja nie chiała walczyć to odpuszczamy sobie.. winteresie Polski było danie niemcom Ultimatum , ze wp rzyapdku jakiegokolwiek naruszenia terytorialnego Czechoslowacji Polska wejdzie w stan wojny z Niemcami. Przypominam że to prezydent Czechoslowacji nie chciał walczyć , a nie czeska armia. był to czeski odpowienik Janukowicza.

  • Gość Jerzy napisał(a) z *.internetia.net.pl komentarz datowany na 2014/10/19 23:45:32:

    "Należy pamiętać, że w latach 1919-1920 - w okresie największego zagrożenia niepodległości Polski - Czesi nie wahali się napaść na Polskę zbrojnie"
    czemu Pan pisze takie naciągane i nieprawdziwe bajki ?
    Czesi napadli zbrojnie na Polskę tylko w styczniu 1919r - a wtedy jeszcze nie walczyliśmy z bolszewikami - i w ogóle niepodległość nasza wcale nie była zagrożona, a nawet przeciwnie to my rozszerzaliśmy zbrojnie i z dużym sukcesem terytorium Polski m.in. o Wielkopolskę, Lwów/Ukrainę, Białoruś itd.

  • Gość Tomasz Strzyżewski napisał(a) z *.bredband.comhem.se komentarz datowany na 2015/08/25 22:00:00:

    Eugeniusz Smolar to tajny współpracownik SB KO "Korzec". Oto link do drugiej części filmu Grzegorza Brauna, w którym zostaje zdemaskowany dzięki dokumentom z archiwum IPN: klub-gp-stockholm.se/pl/tomasz-strzyzewski-errata-do-biografii-rez-grzegorz-braun-cz-2/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny