Blog Romualda Szeremietiewa

Wpis

środa, 14 listopada 2012

Kto stawia lisom zadania!

W minioną niedziele 11 listopada w stolicy Polski przeszedł kolejny raz wielki Marsz Niepodległości. Media reżimowe dwoiły się i troiły (udział osób trzecich?) by dowieść, że w Warszawie było kilka podobnych liczebnością marszy; socjalistów w liczbie kilkudziesięciu, którzy paradowali bez „socjaldemokratów” z SLD; następnie pochód podobno tysiąca „antyfaszystów”, zdaje się łącznie z osłaniającymi ich policjantami, przy czym policjantów było tam więcej niż od tych ochranianych „antyfaszystów”; wreszcie był przemarsz prawomyślnych manifestantów spod znaku kotylionowego Bronka z gen. Ścibor-Rylskim, który w PRL zamienił swoją bohaterską służbę Ojczyźnie na Służbę Bezpieczeństwa i byłym endekiem Gertychem, którego „Gazeta Wyborcza” chciała kiedyś wkładać do wora, a wór do jeziora.

W tej ostatniej manifestacji zorganizowanej na wzór pochodu pierwszomajowego (z uśmiechniętymi przywódcami łaskawie pozdrawiającymi podziwiającą ich gawiedź) mimo obfitych zachęt i nachalnej propagandy widać było więcej gapiów na chodnikach niż osób idących w orszaku kotylionowego Bronka.

Kiedy wreszcie TVP Info zaczęło pokazywać Marsz Niepodległości pani redaktor ze studia zaczęła dopytywać ilu jest tych demonstrantów redaktora obserwującego idących niepodległościowców. Ten zaś powiedział – pamiętam jak liczyliśmy, ilu ludzi jest w strefie kibica w czasie Euro 2012, no porównując, to tutaj jest na pewno ponad 100 tys. ludzi. W tym momencie pani redaktor straciła zainteresowanie liczba maszerujących, a po pewnym czasie usłyszałem, że w Marszu bierze udział „kilkanaście tysięcy”.

Podobnie jak w ubiegłym roku pojawili się zadymiarze i ich wyczyny stały się kanwą do wszystkich opowieści jakimi strasznymi dla bezpieczeństwa Polski są uczestnicy Marszu Niepodległości. Novum w relacjach było jednak takie, że tym razem autorami zamieszek nie byli uczestnicy Marszu, nawet ci groźni z ONR, ale jacyś bliżej nie zdefiniowani „kibole”. Kiedy jednak zapoznamy się z relacjami uczestników zdarzeń nasuwa się wniosek, że burda wywołana na Marszu nie była czyms przypadkowym, ale dobrze zaplanowanym i przemyślanym działaniem. Według licznych źródeł, także zdjęć i filmów wykonane przez internautów, duża grupa zamaskowanych mężczyzn pojawiła się na skrzydle Marszu i biegnąc w kierunku policji rzucała w ich kierunku petardami hukowymi (takich używają żołnierze GROM!). Ci „atakujący” osobnicy w kominiarkach na twarzach wpadli w policjantów, a oni... przepuścili ich poza uformowany kordon??? I następnie utworzyli kordon oddzielając kilkadziesiąt tysięcy ludzi od czoła Marszu, w którym znajdowali się jego organizatorzy i parlamentarzyści chronieni przez immunitety (co dziwnym trafem „uszanowali” zamaskowani chuligani, którzy wyraźnie czekali z atakiem do czasu przejścia posłów). Wówczas uczestnicy Marszu zostali zaatakowani przez oddziały policji, która użyła gazu łzawiącego i broni gładkolufowej. Pojawiły się także „polewaczki”.
Tego co się działo nie widziało czoło Marszu, bowiem całe zdarzenie przykrył dym gazów łzawiących zmieszanych z czerwonym dymem petard potęgując wrażenie niewyobrażalnych rozruchów. Na ekranach telewizorów wyglądało to bardzo groźnie.

Powtórzymy: nastąpił atak dobrze zorganizowanej dużej grupy zamaskowanych mężczyzn przeprowadzony w taki sposób, aby wyglądało, że uczestnicy Marszu atakują policję, a ta nie podjęła żadnych działań by „wyłuskać” chuliganów, ale ich przepuściła zapewniając im bezpieczną ucieczkę z miejsca zdarzenia. Zamiast zatrzymania chuliganów umundurowana policja odcięła czoło pochodu od reszty demonstrantów strzelając i używając gazu i... zaczęła wzywać spokojnie zachowujący się tłum do „zachowania spokoju”.

Prowokacja nie udała się. Marsz Niepodległości przeszedł.
Słowa najwyższego uznania nalezą się uczestnikom Marszu, że nie dali się sprowokować, pochwalić należy opanowanie organizatorów Marszu i wykazaną odwagę, w tym także ze strony posłów PiS stanowczo reagujących na prowokacje. Ale trzeba też dostrzec, co zmieniło się w taktyce wrogów Marszu. Przypomnijmy, że w roku ubiegłym kiedy na Placu Konstytucji „nieznani sprawcy” też wywołali burdę organizatorzy Marszu po prostu poszli w drugą stronę zostawiając zadymiarzy za plecami. Marsz przeszedł spokojnie, bez osłony policyjnej, minął rosyjską ambasadę, Belweder zasiedlony przez Bronisława Bula i Kancelarię premiera Tuska. Prowokatorzy dopadli uczestników Marszu dopiero na Placu Na Rozdrożu, gdzie jakiś kryminalista podpalił pozostawiony na zachętę samochód TVN i gdzie zdołała przemieścić się wraz z chuliganami policja, która zaraz zaczęła grozić „środkami przymusu bezpośredniego” i ogłaszać, że Marsz rozwiązuje. Organizatorzy nie dali policji pretekstu do ataku i Marsz rzeczywiście rozwiązali.

W tym roku ten "ktoś", kto steruje działaniami prowokatorów wyciągnął wnioski z tamtej sytuacji. To widać, po przebiegu zdarzeń. Tym razem nie było bowiem burdy przed czołem przemarszu, ale za nim. Pozwolono, aby Marsz ruszył, a następnie uderzono w taki sposób, by czoło Marszu odciąć od reszty, żeby organizatorzy nie mogli wykonać operacji - „w tył zwrot”. Konstruktorzy prowokacji spodziewali się, że Marsz pozbawiony kierownictwa, złożony w większości z ludzi młodych, potraktowanych gazem i pałkami nie wytrzyma i dojdzie do zamieszek. Autorzy tego planu tak pewni byli sukcesu, że nawet nie mieli w zapasie żadnego „podpalacza”. Może zresztą nie zwrócono TVN należności za spalony samochód i teraz stacja, która ostatnio cienko przędzie, nie chciała dać kolejnego na zniszczenie?

Z przemówienia w sprawie dotyczącej śmiertelnego postrzelenia Bogdana Włosika. „...dochodzi do bezpośredniej, konfliktowej konfrontacji tłumu z wyspecjalizowanymi do takich działań oddziałami ZOMO i ORMO. Działają też po cywilnemu funkcjonariusze milicji i Służby Bezpieczeństwa. Działania tych ostatnich polegają na penetracji okolic, mieszaniu się w tłum. Wytyczne dla nich są jasno sformułowane ‘działać tak, aby nie dopuścić do dekonspiracji’”.

Dziś widzimy kontynuację tej "tradycji".

Mamy w Polsce chuliganów i zadymiarzy gotowych na różne „ustawki”, czyli bijatyki. Nie ulega tez wątpliwości, że przy okazji wielkich zgromadzeń mogą pojawić się ochotnicy do zadymy. Powstaje jednak pytanie, dlaczego 11 listopada tylko w przypadku Marszu Niepodległości doszło do burd.
Nikt nie „dymił” w czasie przemarszu socjalistów i „antyfaszystów”, nie wspominając już o spacerze Komorowskiego. Dlaczego więc ci „kibole” nie znoszący - jak wiemy od dziennikarzy tzw. mainstrimu - lewaków i „kochających inaczej” nie zaatakowali ich przemarszów tylko Marsz Niepodległości?

Rzecznik prasowy policji zapewniał, ze policja nie prowokowała. Był równie wiarogodny jak ktoś zapewniający, ze lis przyszedł do kurnika po to, aby chronić kury.

Nie ulega wątpliwości, że „komuś” przeszkadza wielkie polskie patriotyczne zgromadzenie i ten „ktoś” chciałby Marsz Niepodległości skompromitować, chciałby wystraszyć jego uczestników. Tym „kimś” jest przełożony prowokatorów z 11 listopada. To on stawia zadania tym "lisom" i trzeba zrobić wszystko, aby go zdemaskować!

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
romualdszeremietiew
Czas publikacji:
środa, 14 listopada 2012 09:32

Polecane wpisy

  • Proces z truchłem

    Dawno temu w lipcu 2001 roku, w dzienniku „Rzeczpospolita” na pierwszej stronie ukazał się wielki tytuł „Kasjer z MON” oraz moje zdjęcie

  • Łyżka dziegciu

    W książce "Resortowe dzieci" znalazłam na str. 241 coś takiego: "Bardzo ciekawie wyglądała również lista posiadaczy akcji A Polskiej Korporacji Handlowej. Znal

  • Bóg się rodzi, moc truchleje ....

    Życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenie. Niech Jezus Chrystus przychodząc na świat przyniesie nam -zgodę i wzajemne zrozumienie, - mądre wybory w wielkich i mał

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Andrzej Sokół napisał(a) z 212.2.126.* komentarz datowany na 2012/11/15 17:03:48:

    Była kiedyś taka akcja zdzierania plakatów przed demonstracją bodajże na Placu Zamkowym w Warszawie na rocznicę obalenia Premiera Olszewskiego, plakaty zdzierał UOP, pisała o tym prasa, akcją kierował Czempiński na rozkaz Wałesy, myślę że schemat został zachowany, tylko nazwiska inne.

  • Gość observer44 napisał(a) z *.235.dsl.syd.iprimus.net.au komentarz datowany na 2012/11/16 05:41:15:

    prof. dr hab. Tadeusz Jasudowicz, kierownik Katedry Praw Człowieka i Prawa Europejskiego uwaza ze upadlismy ponizej progu cywilazycyjnego..... ale prawda nas wyzwoli. -
    vod.gazetapolska.pl/2702-katastrofa-w-swietle-prawa-miedzynarodowego - tak nam dopomoz Bog.

  • Gość Andrzej napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/11/17 17:11:47:

    Świetnie opisane, ze szczegółami identycznymi jak prowokacje ZOMO, ORMO i SB w stanie wojennym. Pamietam bo byłem uczestnikiem manifestacji w 82 i 83 roku w dni świat narodowych. Wtedy idacy na czele młodzi w wycieruchach, dżinsach zachęcali do ataku ZOMO. Manifestanci szli za nimi aż pod Pałac Mostowskich , tam ci młodzi SB- cy wtopili się w dający im miejsce szereg ZOMO za nimi manifestanci . I tak spora grupa była łapana i pałowana przez tych młodych w dżinsach i w kajdankach wciągana do Pałacu Mostowskich. Widać tamte metody są tylko udoskonalane o teleskopowe pałki i kominiarki.

  • Gość Pogoda napisał(a) z 185.216.34.* komentarz datowany na 2018/07/12 22:31:06:

    Sat24, Sat 24
    Pogoda, Prognoza pogody
    US National Forecast
    Weather Forecast
    Wetter, Wettervorhersage, Wetterbericht
    Meteo, Previsioni Meteo Italia
    Météo France
    United Kingdom Weather
    Clima de Espana
    Väder
    Australia Weather
    Vr
    Vejr
    Clima


    Clima

    Test prędkości internetu
    Speedtest, Speed Test
    DSL Geschwindigkeit testen
    Test di velocit Internet
    Test de velocidad
    Test de vitesse Internet

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny